Nawet hartowana stal czasem pęka

  • 03 Jan 2015
  • Dodane przez Marzena Michalec
  • Motywacja

Czy wiesz, że ruch na świeżym powietrzu to naturalne antidotum na przeziębienia? Skutecznie stawia czoła wszelkich wirusom pod warunkiem, że zabierasz się do aktywności z głową. 

Nie pamiętam kiedy ostatnio chorowałam na grypę lub targało mną przeziębienie. Ogólnie na zdrowie narzekać nie mogę. Wokół mnie jest jednak pełno znajomych – chorowitych, którzy co rusz ciągną nosem lub faszerują się tabletkami na ból głowy, jak dla mnie działających jak placebo. To zamknięte koło. A recepta na dobre samopoczucie bez wirusów jest taka prosta! Wystarczy zastosować prosty wzór: 3x30x130. Można go przetłumaczyć w następujący sposób – co najmniej 3 razy w tygodniu poświęcaj 30 minut na ruch. Twoje tętno powinno utrzymywać się na poziomie 130 uderzeń na minutę. I zdrowi przez cały rok! Proste? Proste. No to biegajmy!

Jak „działa” bieganie?

Okazuje się, że wysiłek fizyczny ma działanie immunosupresyjne.  Co to oznacza? To hamowanie procesu wytwarzania przeciwciał i komórek odpornościowych. Wydawałoby się, zatem, że wysiłek fizyczny powoduje spustoszenie w naszym organizmie. No bo skoro mamy mniej odporności?  Nic z tych rzeczy! Aby wysiłek fizyczny miał działanie immunosupresyjnie, musi być wręcz wykańczający, ponad możliwości naszego organizmu. Tak może się zdarzyć podczas morderczych biegów ultra lub maratonów w upale. Wiele razy słyszałam o tym, że biegacze po finiszu, trafiają do szpitala z wysoką gorączką. To samo spotkało po maratońskim biegu w Nowym Jorku, mojego znajomego Serba, Zorana. Przeleżał w szpitalu na Harlemie prawie 7 dni, dochodząc do siebie. A więc zdarza się i tak.

Jednak dzięki aktywności fizycznej, nasz organizm szybciej zaadoptuje się do różnych warunków atmosferycznych. Dzięki temu rzadziej chorujemy. Ma to związek z lepszym przepływem krwi, lepszą reakcją dróg oddechowych na zmianę temperatury - termoregulacją, lepszą wentylacją płuc. Poprawa metabolizmu na poziomie komórkowym powoduje, że ogólna sprawność organizmu jest większa i odporność się też poprawia. Ostatnio miałam okazję biegać w sporych mrozach, przy ok. – 7. Belgradzka pogoda bardzo mnie zaskoczyła, ale dzięki niej popracowałam nad hartowaniem całego organizmu.  Podczas mrozów warto zasłonić każdą część ciała. Najbardziej cierpi twarz. Nie możesz mówić, każde słowo to dyskomfort dla ust. Dlatego warto zaopatrzyć się w chustę dla biegaczy lub kurtkę „na ninje” chroniącą tą partię ciała. U mnie spisała się bardzo dobrze. 

Po 10 kilometrach w tempie, przy odpowiednim na tą aurę ubraniu  – płonęłam! Choć rozgrzałam się dopiero po 20 minutach.

Na naszą odporność wpływ ma także to co jemy.  O tym jednak napiszę w kolejnych blogowych odcinkach. Wspomnę, że moje noworoczne postanowienie, to uwolnić się od chęci jedzenia słodyczy. Wydaje się proste...

Jestem fanką dr Wojciecha Oczko - warszawskiego lekarza z XVI wieku. Był prekursorem zdrowego trybu życia już w XVI wieku! Oto dowody w sprawie i jego słowa: "wszystkie leki razem wzięte nie zastąpią ruchu, a ruch fizyczny może zastąpić każdy lek".

Mądrość poparta nauką!