Kiedy piersi bolą, a głowa wariuje?

  • 04 Apr 2017
  • Dodane przez Marzena Michalec
  • Zdrowie

Oby do pierwszego. Tak do tematu żartobliwie podchodzi mój facet na kilka dni przed moim okresem. Czuję się wówczas rozdrażniona, pierdoły wyprowadzają mnie z równowagi, chce mi się spać w ciągu dnia, więcej jeść i to niestety także czekolady! Brzmi trochę jak słowa z pamiętnika „panny margotki”, ale zaręczam nic z tych rzeczy, to tylko życiowe, babskie fakty.

Napięcie przedmiesiączkowe czyli PMS

Dotyczy to większości z nas i pojawia się na ok. 7 do 10 dni przed okresem. Jednym ten stan doskwiera bardziej, innym mniej, rzadko kiedy nie ma go wcale. Cóż życie, ale być może można sobie jakoś pomóc?

stadionmm.jpg

Zacznę jednak od wyjaśnienia, dlaczego tak się dzieje? Aby poznać swoje ciało oraz hormony nim kierujące, postanowiłam zapytać dr. Wojciecha Rogali, ginekologa – położnika z Dolnośląskiego Centrum Ginekologii o kilka kwestii i przyjrzeć się tematowi bliżej. Przy okazji podzielę się swoimi patentami na złagodzenie PMS – owych dolegliwości.

Kiedy władzę przejmują hormony…

Za napięcie przed okresem odpowiedzialne są żeńskie hormony produkowane przez jajniki, które co miesiąc przygotowują nasz organizm do zajścia w ciążę oraz jej utrzymanie. Jest ich łącznie ponad 100, a dodatkowo u kobiet występuje kilka „unikatowych”, dzięki czemu fizjologicznie różnimy się od facetów, rodzimy dzieci i czasami niestety cierpimy. Ma to także bezpośredni wpływ na naszą aktywność fizyczną i osiągane rezultaty. Jeśli startujesz w zawodach przed miesiączką, możesz czuć pewien dyskomfort. W tym czasie hormony bowiem wydają rozporządzenie: „magazynować energie”, stąd jeśli jesteś na diecie, w ciągu kilku dni możesz nawet przytyć na chwilę, na co wpływ także ma zatrzymana w organizmie woda.

ESTROGENY – pojawiają się tuż po miesiączce i powodują, że tryskamy energią i dobrym humorem oraz mamy ochotę na seks. Dzięki nim wykształciły nam się wszystkie kobiece cechy m.in: biust, zaokrąglone biodra.To dzięki nim mamy ładną skórę, lśniące włosy, gładką cerę.Ta idylla jednak nie trwa wiecznie. Mniej więcej w połowie cyklu ich ilość zaczyna sukcesywnie spadać, ustępując miejsce PROGESTERONOWI. Jego zadaniem jest stworzyć optymalne warunki do zagnieżdżenia się zarodka w naszej macicy i stworzyć mu najlepsze warunki jak w hotelu 5 gwiazdkowym. Dlatego chce nam się więcej jeść – zbieramy tłuszczyk, dlatego nie mamy siły – bo musimy odpoczywać, dlatego nie mamy już ochoty na seks – bo PROGESTERON założył, że komórka jajowa została zapłodniona. Do głosu dochodzi także PROLAKTYNA – kolejny hormon, który u kobiet w ciąży dodatkowo wpływa na występowanie pokarmu w piersiach oraz ma wpływ na ponad 300 innych funkcji życiowych i to nie tylko u kobiet.

Tkliwość piersi – dlaczego tak się dzieje?

Odczuwam, choć nie co miesiąc, że moje piersi powiększają się, stają się tkliwe, bolą, ale za to wypełniają moje skromne 75B. Mówią aby w sprawach, na które nie mamy wpływu doszukiwać się pozytywów, więc znalazłam. Ale do rzeczy. Tkliwość piersi może przybierać różne formy, bardziej, bądź mniej uporczywe. Poprzez brak ESTROGENU, a przy obecności PROGESTERONU i PROLAKTYNY pojawia się właśnie efekt opisany powyżej.

UWAGA! Jeśli zdarzy się, że nigdy wcześniej nie odczuwałaś bólu w piersiach przed miesiączką, a dodatkowo ten stan utrzymuje się także „po”, koniecznie skontroluj to u lekarza ginekologa podczas badania USG.

ANDROGENY – a co! Też je mamy i dobrze nam z tym pod warunkiem, że ich ilość względem ilości u mężczyzn jest znikoma. Dodają energii, siły do działania i odpowiadają za chęci na seks.

Jeśli czujesz, że w Twoim organizmie dzieją się „dziwne” rzeczy:

  • brak regularnych miesiączek,
  • skąpe lub obfite i bolesne miesiączki,
  • nie masz siły i energii,
  • jesteś senna,
  • masz przesuszoną skórę,
  • jest ci zimno,
  • miewasz stany depresyjne,
  • masz trądzik,
  • jesteś rozdrażniona nie tylko na chwilę przed okresem, a w ciągu całego cyklu,

koniecznie odwiedź lekarza, bo wymaga to wykonania badań poziomu Twoich hormonów oraz diagnostyki lekarskiej. Lekarz od „hormonów” to endokrynolog, niemniej niezwykle ważną kwestie odgrywa tu także lekarz ginekolog, który powinien zasugerować wykonanie badań hormonalnych.

Czy PMS ma wpływ na bieganie?

Zapytałam o to dr. Wojciecha Rogalę, który w swojej praktyce zwraca baczną uwagę na pracę hormonów u kobiet, oto jak nasz comiesięczny skomplikowany cykl wpływa na aktywność fizyczną?

Pierwsza faza cyklu – estrogenowa (poziom estrogenu na wysokim poziomie, poziom progesteronu na niskim poziomie) jest fazą, która sprzyja kobiecie podczas aktywności fizycznej. Panie wówczas są bardziej wydajne, wytrzymałe i dzięki temu można spodziewać się lepszych wyników na mecie – tłumaczy dr Rogala.

Druga faza to czas gdzie poziom estrogenu spada, a progesteron rośnie. Powoduje to rozluźnienie mięśni, co zmniejsza ich wydajność. Progesteron dodatkowo przyczynia się do wolniejszego przepływu krwi, co z punktu widzenia wysiłku fizycznego, ma kluczowe znaczenie. Przez to, do mięśni nie dociera dostateczna ilość tlenu co ma bezpośredni wpływ na sportowe efekty – wyjaśnia dr Rogala.

Czekolado ratuj!

Jestem ciekawa, czy taka „pomoc” jest Ci znana? Jak przez cały miesiąc nie spoglądam w stronę słodyczy, a jednak na ostatniej prostej póki co nie mogę się bez nich obejść. Okazuje się, że przed okresem spada poziom hormonów szczęścia, tj. endorfin i serotoniny, stąd często niepochamowana chęć na słodkie. Wszystko przez to, że nasz organizm przygotowuje się na nadejście potomstwa, stąd wszelki zapas tłuszczu – „mile widziany”.A jeśli dodać do tego uzależnienie od cukru, którym poprawiamy sobie humor, tabliczka leci w trymiga!

Jednak to droga na skróty. Hormony szczęścia wydzielają się także i to ze zdwojoną siłą podczas aktywności! I to jest pomoc najlepsza z możliwych, na wyciągniecie nogi, choć wiem, że ostatnim o czym myślimy, jest ruch na świeżym powietrzu. Jednak efekt „po” i pozytywna energia jaką złapiesz, „odgoni złe chmury” najlepiej!

Co pomaga mi w czasie PMS?

BIEGAM – choć czuję spadek formy, mobilizuję się i lecę do lasu na przebieżkę. Wiem, że nie będzie to mocny trening, nie nastawiam się na bicie rekordów, ale na złapanie endorfin.

ĆWICZĘ JOGĘ - co dodatkowo wycisza, relaksuje, rozluźnia. Są to relaksujące asany dotleniające organizm.

PIJĘ  SOKI z wyciskarki – co najmniej szklankę dziennie, różnokolorowe, własnej roboty, mają dużo witamin.

JEM WITAMINY z grupy B + B12 – koją nerwy, dlatego warto zaopatrzyć się w suplement z ich zawartością.

DODAJĘ OLEJ Z WIESIOŁKA – koi nerwy, wzmacnia odporność, działa pozytywnie na pamięć i koncentrację. Znalazłam także informacje, że wspomaga leczenie raka piersi. WAŻNE, aby był tłoczony na zimno. Dodaje do sałatek i zup warzywny.

Dziewczyny nie dajemy się i do przodu!