Jak pracuje kobieta w biegu?

  • 11 Feb 2019
  • Dodane przez Marzena Michalec
  • Motywacja

Szybko i skutecznie ;) Ale od początku. Od dworca kolejowego - Wałbrzych Główny dzieli mnie jakieś 12 min drogi, choć zdarzył się cud i w popłochu ostatnio pobiłam rekord 6 minut i to na obcasach z laptopem na ramieniu i podręczną torbą na 2 szybkie dni w podróży. Płuca czułam aż do Krakowa, ale jak na prawdziwą kobietę w biegu przystało – zdążyłam. Pociągiem jeżdżę ostatnio często, w różne kierunki Polski – wiadomo tam, gdzie moje, wróć - NASZE piersiowe imprezy bo to dla mnie dosyć intensywny czas spotkań z różnymi partnerami. Mój rekord to 4 miasta w ciągu 5 dni – można? Można!



Lubię to. Lubię wir, lubię ten pęd. Nienawidzę marazmu – w pracy i w życiu. Dziś chcę Wam pokrótce opowiedzieć o coworkingu, który staje się coraz popularniejszą formą pracowania i to nie tylko dla freelancerów. Moja mama już ogarnęłam o co w tym chodzi. Jednym zdaniem – zabierasz laptopa i pracujesz z różnych miłych miejsc zamiast robić to ze stacjonarnego biura czy domu. Moim zdaniem taka forma daje pewne poczucie wolności i niezależności w przeciwieństwie do biurowca, odbitej karty i pracy „od – do”, a to ewidentnie nie dla mnie. Lubię coworking i moi wspópracownicy też sobie to bardzo cenią. Jest to bez wątpienia nowy trend i uważam, że za moment bez względu na to czy pracujemy na swoim, czy w korporacji, wszyscy prędzej czy później spotkamy się w kawiarni :)

Bardzo często pracuje w domu – tu mam swoje biuro i to jest mój home office, do którego mam zamiar w niedalekiej przyszłości wprowadzić więcej miłego wystroju. Póki co stoi tam przestronne biurko – mój nowy nabytek prosto z wałbrzyskiego komisu. Spędzam przy nim większość dnia i to przy nim powstaje sporo treści, stąd też łączę się z resztą świata poprzez gmail czat, Messenger czy telefon. Mój home office często jednak zamieniam na coworking czyli pracę w klimatycznych miejscach, gdzie można napić się kawy, są gniazdka elektryczne aby podłączyć telefon i laptopa (i to jest koronny argument!) oraz wegańskie rarytasy, które osobiście uwielbiam. Taka forma pracy, doskonale sprawdza mi się kiedy jestem między spotkaniami, ale zdarza się, że wychodzę z home office, aby zwyczajnie zmienić klimat i przewietrzyć głowę, a branży w jakiej pracuję ma to duże znaczenie. 

Coworking przede wszystkim w dużych miastach jest już bardzo powszechnym zwyczajem. Kiedy dziś weszłam do wrocławskiej Etno Caffee większość klientów miała otwarte laptopy i wertowała notatki.

Wcisnęłam się jednak w miły kąt, zamawiając KOKO – CHANEL czyli słodką kawę z kokosowym mlekiem całkiem sporych rozmiarów. Uwielbiam ją, a jak mnie najdzie to i na kawałek ciasta się skuszę.



Kolejną sprawdzoną miejscówką we Wrocławiu jest nastrojowa i przestronna Nalanda. Parter to miękkie sofy i dużo książek o różnej tematyce. Góra to cisza i przestronność więc idealnie nadaje się właśnie do pracy przed laptopem, a nawet rozmów przez telefon. No i jedzenie. Jest pyszne i 100% wegańskie. To jest właśnie rdzeń Nadali – życie w zgodzie z szeroko pojętą naturą i samym sobą i bardzo to tam czuć. Pracuje mi się tam wybornie i właśnie tam powstał tekst który czytasz.

Często wpadam też do naszej polskiej kawiarni Costy. Z dwóch powodów: ta sieciówka jest zazwyczaj przy dworcach i w centrum miast, więc jest dobrze skomunikowana. Drugi powód to Roiboos czyli pyszna herbata, choć niesłusznie herbatą nazywana, bo to krzew, no ale niech będzie. Tam także ostatnio kuszę się słodkościami w stylu brownie.

A może i Ty masz jakieś sprawdzone miejscówki? Chętnie je poznam czekając na Twój komentarz w powyższej sprawie. Tymczaasem miłego dnia i owocnej pracy!