Hollywoodzki uśmiech - droga przez mękę?

sob., 01/04/2020 - 12:59

Mam zęby 60 – latki i problemy z mówieniem. Chodziłam od lekarza do lekarza, a ci na finale rozkładali ręce albo sugerowali „chirurgiczne cięcie”. Choć na pierwszy rzut wszystko wydaję sie być OK z moim uśmiechem...to złudzenie. Dlaczego? 

Po jednej ze standardowych wizyt kontrolnych u dentysty, stwierdzono, że mam strasznie starte szkliwo na zębach i nie wygląda to najlepiej. Dentystka spytała czy nie cierpię na bruksizm (zgrzytanie zębami w czasie snu), ale to okazał się zły trop. Dentystka zaleciła wizytę u ortodonty, więc wówczas nie zdając sobie sprawy z powagi sytuacji wyruszyłam szukać pomocy. Słowo szukać, okazało się kluczowe w tej mojej historii. 

O wadzie zgryzu wiedziałam od dziecka. Nosiłam jednak aparat, zęby ładnie się wyprostowały, ale wada do końca nie została wyleczona. Zęby żuchwy z zębami szczęki nie domknęły się do końca, pozostawiając niewielki otwór, w który „wpada”  język. Bardziej wytrawni słuchacze zwracali mi uwagę, słysząc lekkie seplenienie. Nie zawracałam sobie przez lata tym głowy, aż do momentu kiedy wada zaczęła dawać o sobie znać w postaci startych trzonowców i...odczuwaniem zmęczonych mięśni twarzy na koniec gadatliwego dnia. 

3 lekarzy rozłożyło ręce...i powiedziało mi: NIE DA SIĘ! 

Pierwsze wizyty u ortodonty nie należały do przyjemnych. Zmarnowane 2 miesiące na odciski, wyciski, aby na finale dowiedzieć się, że ortodonta nie ma pomysłu jak się zabrać za leczenie. Powiedziano mi też, że na moich zębach nie da się założyć aparatu, tymczasem przypominam, że od kwietnia 2019 ów aparat z powodzeniem noszę. Kolejny doktor jakiego odwiedziłam dodał mi na pierwszej wizycie otuchy, aby za moment mocno nadwyrężyć moje zaufanie. Jego 40 minutowa przemowa kosztowała mnie 1 000 zł o czym mnie nawet nie uprzedzono, a cały plan leczenia dodatkowo przyprawił o zawrót głowy, też z powodu kolejnych „niespodzianek” finansowych. Instynkt podpowiadał mi, że powinnam jeszcze z kimś to przegadać. Szukałam więc pomocy dalej i...tak trafiłam na dra. Mieszka Więckiewicza który nareszcie spojrzał na mój przypadek holistycznie, a nie...chirurgicznie.

Najprostszą rzeczą jaką w leczeniu można zrobić to uciąć, przeciąć, zszyć, a i to można zresztą też zbabolić. Chcę powiedzieć przez to, że inne spojrzenie będzie miał przykładowo chirurg ortopeda, a inne fizjoterapeuta. Fizjo będzie szukał (a przynajmniej powinien) genezy problemu, będzie pracował z ciałem aby je usprawnić, a chirurg ów problem wytnie. Wiecie pewnie o co mi chodzi. Lekarze bardzo często posługują się schematem leczenia. To i dobrze i źle, bo każdy przypadek jest wyjątkowy i to co jednemu pomoże, drugiemu może zaszkodzić. Ale z drugiej strony brak procedur, a tak jest w ortodoncji czy stomatologii właśnie, wymaga wyjątkowej sztuki leczenia, lekarskiej intuicji oraz szerokich horyzontów wraz z doświadczeniem. 

Kiedy więc usłyszałam wcześniej, że w razie niepowodzenia po dwóch latach kosztownego leczenia ostatnią deską ratunku będzie przecięcie chirurgiczne mojej szczęki za kolejne 30 tysięcy zł, zapaliła mi się czerwona lampka. Cieszę się, że nie dałam się na to namówić.  

Prof. Więckiewicz zapytał, czy zdiagnozowano u mnie skąd wziął się problem? Analizując propozycje leczenia swojego poprzednika zapytał, czy ktoś narażając mnie na nieodwracalne w skutkach leczenie (w skrócie przykładowo wwiercenie śruby w moje trzonowce, co mogło np. spowodować zdaniem Więckiewicza np. bóle głowy) doszukał się przyczyny problemu zanim zacznie usuwać skutek? Odpowiedź brzmiała: NIE. 

Zanim założyłam aparat stały, przez ok. 4 miesiące nosiłam tzw. szynę relaksacyjną. I już to proste i bezbolesne rozwiązanie jakie zasugerował Więckiewicz przyniosło oczekiwane rezultaty. Po pierwsze zniknął problem z mówieniem i odczuciem zmęczonych mięśni twarzy, a po drugie zgryz się zaczął domykać. Następnie założyłam aparat pod dowództwem dr Anny Stolarz – Paradowskiej uzupełniając to także terapią manualną narządu rzucia. Co to takiego? 

Do gry wszedł mgr fizjoterapii Piotr Seweryn. Piotr za pomocą „czarnej rękawicy”, rozluźnia mięśnie twarzy. Nie jest to przyjemne, ale jest skuteczne. Piotr jednak potrafi świetnie sprostać wyzwaniu i sprawić, że mimo bólu jaki temu towarzyszy, chodzę na wizyty z przyjemnością. W ogóle to moja twarz zmieniła przez ostatnie lata. Mam mocno zarysowane mięśnie żuchwy, które są przerośnięte. Wizualnie nie wygląda to źle, powiem więcej, o takie efekty walczą na różne sposoby wychudzone modelki. Nie zmienia to oczywiście faktu, że przerost mięśni twarzy u mnie nie jest sprawą naturalnych cech, a wadą nad czym obecnie ze sztabem specjalistów dzielnie pracuję. 

Oto moje wnioski z szukania lekarskiej pomocy: 

  1. Nie opieraj się nigdy na opinii jednego specjalisty. Zainwestuj czas i pieniądze na odwiedzenie 3, a nawet 5 lekarzy. Zbieraj dane, wyciągaj wnioski, porównaj opienie. 
     
  2. Korzystaj z pomocy specjalistów z różnych dziedzin. Obecnie współpracuję ze stomatologiem – protetykiem, fizjoterapeutą, ortodontą, a ostatnio od kolejnego lekarza usłyszałam, że może mi pomóc także psycholog. Leczenie na wielu poziomach przynosi najlepsze rezultaty. Jestem tego najlepszym przykładem. 
     
  3. Zadawaj pytania. Doskonale pamiętam jak wyglądała wizyta u lekarza mojej chorej, wystraszonej mamy. Nie była w stanie o nic pytać w czasie wizyty. I to dotyczy wielu pacjentów. Dlatego przed konsultacjami w domu, na spokojnie, przygotuj pytania do lekarza albo poproś aby ktoś podczas takiej wizyty ci towarzyszył. Nie bój się pytać, nie bój się zgłaszać swoich wątpliwości. Każde leczenie powinno być oparte na zaufaniu i wspomnianej już współpracy. 
     
  4. Plan leczenia. W onkologii każdy ma taką samą, jasno opisaną procedurami drogę leczenia. Są jednak dziedziny, w których tych schematów brak. Leczenie zależne jest w tym wypadku od reakcji naszego organizmu – co działa, co się sprawdza oraz od wiedzy i doświadczenia doktorów. Nie zawsze więc otrzymasz jasny, przejrzysty plan z góry, nawet jeśli rozmawiasz z najlepszym specjalistą w swojej dziedzinie. Gorzej, kiedy na wstępie usłyszysz: NIE DA SIĘ. Wtedy uciekaj gdzie pieprz rośnie!

Specjaliści z jakimi zrobiłam już pierwsze i co ważniejsze skuteczne kroki. Nie zostawisz tam milionów monet, a masz moją gwarancję, że zrobią wiele w oparciu o doświadczenie aby pomóc. Przy tym każda wizyta przebiega w wyjątkowo miłej atmosferze. 

  • Dr hab. n. med. Mieszko Więckiewicz, prof. nadzw, KONTAKT => praktykawięckiewicz.pl 
  • Dr n med Anna Paradowska-Stolarz, KONTAKT => wroclaw-ortodonta.pl
  • Mgr Piotr Seweryn – fizjoterapeuta, specjalista w chorobach stawu skroniowo – żuchwowego. KONTAKT => tel. 787 973 929. 
  • lek. dent. Jakub Sender, specjalista chirurgii stomatologicznej (u niego usuwałam 8-emki), KONTAKT => polident.com 
Komentarze Disqus