Dlaczego pozbyłam się lodówki?

  • 03 Dec 2018
  • Dodane przez Marzena Michalec
  • Motywacja

Moja przeprowadzka uświadomiła mi ile zbędnych rzeczy miałam w mieszkaniu. Do takich co Cię pewnie mocno zdziwi zalicza się moja niespełna 3-letnia lodówka, której do nowego lokum już nie zabrałam. Kilka kartonów wyniosłam na śmieci, oczywiście co tylko mogłam posegregowałam i wrzuciłam do pojemników na PAPIER, SZKŁO i ELEKTRONIKĘ. Wylądowało tam mydło i powidło – od ciuchów po makulaturę, stare gary (przeszłam na kuchnie indukcyjną), aparat do zdjęć, ładowarki, kabelki i kosmetyki – niektóre z nich przeterminowane i…nietknięte. Co to oznacza? Że niestety otaczamy się zbędnościami, tracąc nie tylko kasę, ale i przestrzeń, a przy tym poważnie niszcząc środowisko.

Mądre wybory czyli jakie?

Przede wszystkim takie, które zostaną z Tobą na długie lata i będą ci dobrze służyć. Aby tak się stało od samego początku zwracaj uwagę na ich jakość no i zastanów się co najmniej kilka razy czy oby na pewno jest Ci to potrzebne? Uważam, że grudzień jest najlepszym momentem, aby uniknąć zakupowych wpadek bo przecież nie o to nam chodzi prawda?

Dlaczego nie zabrałam swojej lodówki?

Przy tym mieszkaniowym ambarasie zorientowałam się, że oprócz musztardy, ketchupu i kostki tofu przez cały rok właściwie nic więcej w niej nie trzymam. Owoce i warzywa (czy wiesz, że pomidory włożone do lodówki tracą swój smak?) lądowały na paterze, z której na bieżąco znikają. Tofu i mleczko kokosowe – jedyne przetwory mleczne w mojej kuchni też mają u nas krótki żywot, a zakupy robię na bieżąco. Po co mi więc lodówka? I jeszcze ogromna jak koń z kopytami z 3 kieszeniami zamrażarki, ale co najważniejsze – zużywająca sporo prądu. Lodówka miała klasę oszczędności A+. Wyżej w hierarchii stoi już tylko A++ i A+++. Na samym dole jest D – czego w praktyce chyba już się nie produkuje. Jak się okazało różnica między A a A+++ to różnica nawet do 600 złotych w skali roku.

A, że obecnie mam wszystko na prąd kalkuluję to dosyć skrupulatnie. Nie oznacza to jednak, że lodówki nie będę miała, bo…Rudi uwielbia latem chłodne piwo. Wybierzemy jednak taką opcję z najwyższą klasę energetyczną i o połowę mniejszą niż dotychczasowa landara zżerająca zbędnie energię.

Wyprowadzka to był idealny moment, aby przesiać właściwie wszystko co tylko zalegało w meblach oraz zrobić sobie rachunek sumienia czego za żadne skarby bym nie oddała, a co za jednym zamachem, bez sentymentu wywaliłam. Z tych pierwszych rzeczy jest kupiona 3 lata temu wyciskarka wolno obrotowa. Kosztowała ok. 2 tys. zł., a przelało się przez nią już całe tony soków smaków wszelkich! Od warzywnych, owocowych po pyszne miksy, np. pietruszkowo – gruszkowe z cytryną.  Co ciekawe gwarancja jest na 10 lat! Producent w tym wypadku raczej by sobie nie strzelił w kolano. Jest więc tu i smak i jakość.

Kolejna rzecz – depilator BRAUN – stary dobry, poczciwy i nie psujący się – a ma już 14 lat! Jedyne co wymieniałam w nim to zasilacz. Nie używam żadnych jednorazówek do depilacji, które uważam za samo zło. Przede wszystkim dlatego, że nie nadają się do segregacji bo zawierają metalowe ostrza, więc lodują w śmieciach mieszanych. Są na tyle jednorazowe, że w ciągu życia średnio zużyjesz ich…no jak myślisz? Strzelaj! Poza tym moje ciało źle reaguje na tego typu rozwiązania. Pojawiają się podrażnienia, zwłaszcza w okolicach bikini, włoski odrastają już po 2,3 dniach i to jest bardzo niekomfortowy proces dla mnie. Po użyciu depilatora, włosy są miękkie, odrastają dopiero po 2,3 tygodniach. Minus jest taki, że kilka godzin po depilacji masz czerwone kropeczki no i dla mniej odpornych – może boleć zwłaszcza po pierwszych użytkowaniu. Dzieję się tak dlatego, że pozbywasz się włosów z cebulką, które urosły kiedy dorastałaś. I uwaga tylko dla osób o mocnych nerwach – depiluję nim wszystko czyli bikini w wydaniu „Hollywood”, pachy, nogi. Więc da się.

Unikat w mojej sportowej garderobie

Stanik! Przyznaj się ile masz takich w których naprawdę czujesz, że dobrze? Takich które trzymają, nie uwierają i nadają piękny kształt? Ja mam jeden ulubiony model. Jeden jedyny, ale w trzech wariantach kolorystycznych. Nie zamieniłabym na żaden inny, bo sprawdza się doskonale. Używam go także na co dzień. To część mojej garderoby, która odkryłam całkiem niedawno bo z 4 lata temu. Mój stanik Anita Active model delta pad w kolorze różowym ma już 3 lata. Wciąż służy, nie zmienił bardzo swojego koloru, a przyznaje, że wrzucam do pralki ubrania jak leci i nie rozszedł się, nie zmechacił.

Siatki, siateczki, torby…

Jak widzę osoby kupujące foliowe reklamówki w marketach, szlag mnie bierze. Jeszcze kilka lat temu miałam takich na pęczki w szufladach – najpierw w jednej, potem w trzech, bo szuflady w którymś momencie przestały się już domykać. Od tego momentu postanowiłam używać tylko toreb i siatek z tkaniny lub też woreczków sportowych ze sznurkiem. Co prawda wykonane są z poliestru, ale te lepszej jakości są w miare trwałe więc są dobrą alternatywą dla foliówek. No i pozdrawiam przy tej okazji moją kochaną babcię Zosię, u której nigdy, przenigdy nie zauważyłam siatki foliówki. Jak wychodziła na zakupy zawsze miała torby z materiału, a to w kwiatki, a to w paski, a jak się ucho podarło, siadała przy maszynie i porządnie zszywała nadając im nieśmiertelność więc tylko brać przykład! Z powodzeniem skorzystałam z nich podczas mojej przeprowadzki.

Jakiś czas temu zaczęły mnie też denerwować bezbarwne małe foliówki na owoce czy warzywa. Pytam się po co to i jaki one mają sens? Kasjer kładzie razem na wagę zakupy, a te przecież w domu i tak segregujemy kładąc to tu, to tam. A siateczka zostaje w chałupie, najczęściej już podarta, bo jej wykonanie jest wyjątkowo badziewne i często rozwala się już w transporcie.

Kubki, szklanki, talerze!

Zabieramy to? Pytam Rudiego spoglądając na sterty talerzy – większość „z różnych parafii”. Zostaw – uzbieramy na porcelanę bolesławiecką – odpowiedział. W wielu kwestiach jestem estetką, choć z przyczyn finansowych nie zawsze praktyczną. W każdym razie zmniejszyłam do minimum swoją porcelanę. Zabraliśmy 4 kubki, 3 filiżanki z porcelany bolesławieckiej, zestaw talerzy od babci pamiętających dobrze PRL i 6 pokali. A teraz zbieram na zestaw na lata z przepięknej ceramiki bolesławieckiej z czego mam już kilka jej części.

Mam nadzieję, że moja refleksja  związana z przeprowadzką pomoże Ci poukładać w głowie konsumenckie wybory. Zwłaszcza teraz, kiedy lista prezentów świątecznych pewnie nieustannie się wydłuża…Pięć razy przemyśl, a raz kup – świadomie i na lata.