Biegać rano czy wieczorem?

  • 25 Jan 2015
  • Dodane przez Marzena Michalec
  • Motywacja

Zaczynać dzień od wody z sokiem z cytryny, w mig zrzucać ciepłą piżamę i wskakiwać w dresy! Czy – są tu takie twardzielki? Mój poranek jest zgoła odmienny: kawa i ciepły szlafrok, który choć na chwilę ma zastąpić mi kołdrę. Biegać z rana? Nie ma mowy!

Poranne rozruchy, mogę zliczyć na palcach jednej ręki. Powód? Nie sprawiały mi zwyczajnie satysfakcji. Po pierwsze lubię spać i nigdy, ale to nigdy nie byłam rannym ptaszkiem. Za to po południu i wieczorem budzę się do życia ze wzmożoną siłą i to także czuć podczas moich treningów.  Nigdy też nie przejmowałam się takim rozłożeniem aktywności, bo nie ma udowodnionych faktów naukowych, że mają konkretny wpływ na efekty. Na poziomie amatorskim oczywiście.

Trening wieczorem,  a zawody rano

Powinniśmy zrobić kilka tygodni na przemiennych. Z reguły starty organizowane są najwcześniej o godz. 9. Zrób więc weekendowe wybiegi poranne w okolicach godziny Twoich startów.

Łap swój rytm! Wszystko zależy tylko od Ciebie. Jeśli wstajesz rześka jak skowronek warto to wykorzystać i odrobić zadanie domowe. Wówczas faktycznie możesz sobie pomyśleć, że jesteś o krok do przodu przed resztą świata, który dopiero budzi się do życia. Poczujesz się wyjątkowo i naładujesz endorfinami na cały dzień.

Doznałam takiego uczucia w Budapeszcie. Grafik pracy i zadań był tak napięty, że jedynie bieg o 7 rano dawał mi  możliwość obejrzenia miasta biegiem. Opłacało się. Blisko 2 mln stolicę zobaczyć o wschodzie słońca. Bajka!

Realnie takich możliwości wiadomo, nie ma na co dzień. Dlatego nie warto walczyć ze sobą. Walka przyda się na zawodach. Jeśli znasz swój charakter na tyle, że wiesz, ze odmowa porannego rozruchu nie równa się wieczornym wymówkom – zostań biegową sową.

Wieczorny bieg na stres

Nie ma dla mnie nic bardziej odprężającego niż wieczorna higiena umysły po dniu stresującej pacy przed komputerem z telefonem przy uchu. To dla mnie katharsis. A jeśli do tego uda mi się złapać 20 minutową drzemkę, przed bieganiem – energia murowana, a siła w nogach sama niesie!

Czy jeść przed bieganiem?

Jeśli biegasz rano zjedz lekkie, bogate w węglowodany proste śniadanie. Bez niego też sobie poradzisz, jednak jesteś narażona na spadek cukru we krwi. Objawia się on nagłym zmęczenie, zdwojoną potliwością, a w skrajnym przypadku - zemdleniem, jeśli doprowadzisz do hipoglikemii – przypadłości, która wielokrotnie dawała mi w kość. Dlatego warto zadbać o produkty o niskim indeksie glikemicznym , które stopniowo uwalniają cukier do Twojego krwiobiegu. Może to być np. owsianka z jogurtem i otrębami.

Śniadanie lub kolacja mistrza – posiłek regeneracyjny

Koniecznie uwzględnij oprócz prysznica, czas na posiłek „po”i jego przygotowanie.  Ważne, abyś zjadła je do 30 minut po bieganiu by zapobiec spaleniu mięśni.  Wyobraź sobie, że wychodzenie do pracy po porannym wybieganiu  z pustym żołądkiem grozi przytyciem! Udowodnili to naukowcy i opisali w publikacji z 2003 roku - American Journal of Epidemiology. Dowiedli, że w przypadku osób, które rezygnują ze śniadania, prawdopodobieństwo wystąpienia otyłości jest 4 -5 razy większe niż wśród ludzi regularnie spożywających poranne posiłki.  Warto więc znaleźć chwilę na tą przyjemność prawda?

Podsuwam pomysł na posiłek mistrzyń - 500 kcal: (koktajl można z powodzeniem wypić także po wieczornym wybieganiu)

Pokrój banana i zmiksuj z 225 g (pół dużego kubka) kefiru 1,5 % tłuszczu. Dodaj do tego 2 łyżki siekanych migdałów i 1/2 filiżanki płatków zbożowych i 2 łyżki stołowe otrąb pszennych. Posyp 2 łyżeczkami kakao.

Jak działa? Dorosłe osoby, które codziennie jedzą płatki bogate w błonnik, odczuwają mniejsze zmęczenie, niż te odżywiające się płatkami zbożowymi ubogimi w ten składnik. Banany mają mnóstwo potasu wpływającego na ograniczenie występowania skurczów mięśniowych. W kefirze jest zaś dużo wapnia i laktoferyny - białka pomagającego wzmocnić kości. Orzechy dostarczają organizmowi zdrowych dla serca jednonienasyconych kwasów tłuszczowych, natomiast kakao to bomba z magnezem, dzięki któremu będziesz odporna na stres.

Minusy porannych ćwiczeń:

  1. Twoje mięśnie potrzebują dłuższej rozgrzewki – trening więc może się przedłużyć.
  2. Jeśli chodzisz do pracy na stałą, poranna godzinę, nie możesz pozwolić sobie na spóźnienie, a co jeśli właśnie dziś złapiesz „flow” i zechcesz pobiec dalej?
  3. Zimą o poranku jest noc, więc Twój mózg wolniej budzi się życia.
  4. Jeśli wychodzisz bez śniadania – w moim przypadku tak się zdarzało – jesteś narażona na spadek cukru we  krwi.

Plusy wieczornej aktywności:

  1. Między godziną 16 a 19 nasz organizm kręci się na najwyższych obrotach. Dlatego bieganie jest teoretycznie przyjemniejsze – ale pamiętaj, że możesz roztrenować swoje ciało i przyzwyczajenie także zrobi swoje.
  2. Możesz biec bez limitu – czas do pracy już za Tobą.
  3. Po ciężkim dniu za biurkiem/kółkiem, odstresujesz się i problemy wydadzą się błahe.  Wyszło 3 do 4 dla biegania z rana. Ale wybór należy do Ciebie!