Belgrad z mistrzem

  • 31 Dec 2014
  • Dodane przez Marzena Michalec
  • Podróże

Wyszłam dziś na poranny mroźny trening wzdłuż rzeki Sawy i dalej Dunaju. Obawiałam się, że zamiast biegania będę miała jazdę na lodzie przy -8C. Tymczasem natrafiłam na doskonale przygotowaną trasę z ładnymi widokami.

Okazało się, że tą drogą odbywają się właśnie zawody biegowe na 8 km. Nie zastanawiając się długo dołączyłam do biegaczy.  Poznałam maratończyków i nie omieszkałam wypytać o ich sukcesy.  A okazały się zaskakujące. Sreten Ninković to wicemistrz byłej Jugosławii z czasem 2:12:40.

 

Zoran,  swoją życiówkę wykręcił na 2:15:33, 5 lat temu w Nowym Jorku.  Wow! Pobiegać z maratończykami, którzy z czystej sympatii postanowili poświęcić mi chwilę – bezcenne! Pobiegliśmy trasą zawodów o 8 km wzdłuż Dunaju. Zajęło nam w to ok. 39 minut. Sporo, ale dzięki temu był ro też czas na rozmowę z Zoranem, który na co dzień pracuje na poczcie i jest trenerem grupy biegaczy na 800 i 1000 metrów.

Po wspólnym bieganiu odniosłam wrażenie, że osoby które dziś poznałam, dalej bardziej żyją Jugosławią niż Serbią. Sreten miał koszulkę biegową z napisem Jugoslavia. Biegnąc mijaliśmy ogromny hotel Jugoslavia. A na pytanie, czy żyło się dobrze w Jugoslavi, Zoran odpowiedział, że było dużo lepiej niż teraz. Ciekawe. Widać, że Serbowie mają spory sentyment do przeszłości. Wczoraj zobaczyłam zbombardowane  w 1999 r. przez NATO budynki rządowe. Wciąż żywy relikt historii, podziurawiony na wylot.  Przed nimi żołnierz, pilnujący, no właśnie czego?

Wczytując się głębiej w historie, trzeba jasno podkreślić, że Serbia to państwo, które stosunkowo niedawno brało czynny udział w wojnie z Albańczykami. Podczas nalotów 15 lat temu, ucierpiały niemalże wszystkie strategiczne miejsca w Belgradzie: mosty, rafinerie, zakłady przemysłowe, elektorciepłownie, magazyny paliw.  Udowodniono, że zrzucone bomby ze zubożonym uranem, skaziły poważnie środowisko całej Serbii w tym Kosowa. Wzrost zachorować na różne odmiany nowotworów sukcesywnie rośnie, a dane są przerażające.

Kiedy dziś brałam głębokie wdechy podczas joggingu zastanawiałam się czym napełniam moje płuca…

Rok zakończę zabawą w centrum Belgradu razem z przyjaciółmi. Podsumowując był to bardzo dobry rok. Dynamiczny i żywiołowy – tak jak moja natura. Udało mi się biegać w Nowym Jorku w słynnym Central Parku i na Cape Code nieopodal Bostonu.

Potem pojechałam na wyprawę biegową do Gruzji, a kończę Budapesztem i Belgradem. W połowie roku wzięłam udział w połówce w czeskim Zaclerzu. To mój strategiczny strat, który otworzył mi wrota do: chcę czegoś więcej!

Od kwietnia tego roku wspięłam się na wyższy poziom biegowy. Swój ukochany Park Sobieskiego w Wałbrzychu, gdzie biegałam przez lata, zrobił się za ciasny i wypłynęłam na głębokie wody, pokonując góry i biegając wszędzie gdzie jestem. Pracuje w różnych miejscach na świecie, dlatego postanowiłam wykorzystać to podwójnie i biegać przez świat.

Moje postanowienia na 2015 to przede wszystkim 3 spore wyzwania: przebiec maraton, połówkę oraz wyzwanie biegiem wzdłuż wybrzeża…No właśnie i tu postawię kropkę. Bo mam nadzieję, że z innymi biegowymi zapaleńcami zdecyduję gdzie to będzie! W końcu świat tylko czeka na kolejne biegowe podboje.

Niech Nowy Rok 2015 będzie dla Was wyzwaniem do biegania. Życzę kolejnych długich kilometrów w biegu, życiówek, zdrowia! To będzie rok wspaniały dla wszystkich. Wystarczy się tylko dobrze zaprogramować!