Lady Run Camp w Bobrownikach!

  • 14 Apr 2019
  • Dodane przez Marzena Michalec
  • Podróże

Jakiś czas temu przeczytałam, że turystyka lokalna na Zachodzie przeżywa od dawna swoje przysłowiowe 5 minut. Także u nas w Polsce widać ten trend. Podroże po kraju mocno konkurują z azjatyckimi kierunkami i słynnym egipskim Sharm El Sheikh, który jeszcze dekadę temu przeżywał totalne polskie oblężenie. Dziś zaczynamy doceniać rodzime góry i doliny, coraz częściej celebrujemy tam czas w gronie najbliższych na łonie polskiej natury. Także uważam, że wcale nie trzeba pokonywać tysięcy kilometrów, aby zachłysnąć się widokiem i poczuć beztroskie szczęście.

Ostatnio moją kochaną ekipę porwałam na szalony weekend do Agroturystyki Bobrowniki. Od dawna czaiłam się tam na miejscówkę, podglądając na Instagramie malownicze pocztówki z tego miejsca. I to właśnie tam po naszym pobycie z moimi szalonymi kobietami w biegu, chcę Cię zachęcić do odwiedzenia tego miejsca w sercu Sudetów, które kusi widokiem, smakiem i klimatem zwłaszcza przy okazji zbliżającej się ponownie pięknej aury! Swoją drogą myślę aby zorganizować taki wyjazd dla reszty naszej wspaniałej babskiej społeczności...Daj znak co o tym myślisz? To będę miała dodatkową motywację, aby coś podziałac i w tym temacie.

Szczytna  - to właśnie tam udało nam się skrzyknąć w kilka osób i spędzić aktywnie weekend. Okazało się, że Bobrowniki prowadzi Jola, która jak się okazało zna dobrze Bieg Kobiet ANITA Zawsze Pier(w)si bo 2 lata temu była jedną z uczestniczek.  Od razu złapałyśmy więc biegowe porozumienie i gospodyni zaczęła opisywać nam na starcie najpiękniejsze ścieżki biegowe po okolicy. Jola na co dzień jest osobą bardzo aktywną dzieląc się zapałem do sportu z dzieciakami w podstawówce będąc tam nauczycielką wychowania fizycznego.

Miasteczko jest położone nieopodal Zieleńca,  w Kotlinie Kłodzkiej. Te tereny to skarbnica pięknej historii i malowniczych miejsc, które można przebiec, postawić na trekking lub przejechać rowerem. My cała bandą wybraliśmy się na 15 km przebieżkę po okolicy. Po drodze spotkaliśmy biegacza Ryśka, który usilnie chciał nam pokazać „jak się biega w górach”. Wymęczone, ale zadowolona poszłyśmy na biegowy kompromis szalejąc w ostatkach śniegowej aury.

Jola opowiedziała mi o historii Bobrownik. Cały dom wraz z dawniejszą oborą odziedziczyła wraz z mężem po jego dziadkach. I choć początki renowacji pokaźnego domu były bardzo ciężkie, dziś Bobrowniki dzięki sile i determinacji Joli i Tomka - gospodarzy Bobrownik nabierają nowego, gościnnego oblicza. – Lata pracy przynoszą efekty i goście licznie nas odwiedzają, co pozwala dźwignąć kolejne inwestycje, ale przede wszystkim to dla nas dowód, że to co robimy jest doceniane przez naszych gości i to nas zawsze bardzo motywuje  – podkreśla Jola.

Jola w Bobrownikach organizuje wiele ciekawych spotkań. Mnie urzekły warsztaty pieczenia chleba! Wyjechaliśmy właśnie stamtąd z ciepłymi bochenkami, jakie otrzymaliśmy od gospodyni na pożegnanie. Odbywają się też FitCampy dla kobiet, weekendy z jogą - tutejsza wielka polana jest wręcz do tego stworzona! No i strumyk - nie ma nic przyjemniejszego niż krystalicznie czysta woda, która ochłodzi w upale i zregeneruje po zmęczeniu nogi. 

Idealnie tereny do biegania!

Miejsce to odwiedza wiele grup biegowych. Ostatnio chwilę po nas zawitała Kotwica Brzeg – klub w którym Mariola Czekalska zajęła ubiegłej niedzieli 1 miejsce w naszym biegu kobiet! Jestem przekonana, że to zasługa biegania po wymagających okolicach Szczytnej przyniosła jej formę i sukces. Trasy w tych okolicach można zaliczyć do średnio trudnych. Są trasy, które po wbiegnięciu na pewien szczytowy pułap są całkowicie proste, a na finale, są zbiegi, więc da się przeżyć, a i satysfakcja ogromna!

W Bobrownikach oprócz klimatycznych pokoi jest też całkiem spora stylowa sala. Tu odbywają się imprezy, tu spędziliśmy sobotni miły wieczór z procentami, a co!  Sala przylega do pokoi i została odrestaurowana ze starej obory, gdzie do dziś zachowały się marmurowe poidła dla zwierząt. Oprócz naszej ludzkiej ósemki, otrzymaliśmy także zielone światło na nasz psi trójpak – Wigora, Kokosa i Bola. Fajnie, że można wbić tu z psami. To co jeszcze przykuło moją uwagę to ogromna polana! Wręcz stworzona do ćwiczeń pod gołym niebem, no albo leżakowania na słońcu. Zerknij na stronę Bobrownik, tam szczegółowe informacji, a nóż i Ty będziesz chciała spędzić tam aktywne chwile...