Jak zacząć być vege?

  • 30 Jun 2019
  • Dodane przez Marzena Michalec
  • Kuchnia

Nie miałbym siły bez mięsa, wegetarianie to jedzą tylko sałatę, a bez sera to moje życie straciłoby smak. Mniej więcej z takimi opiniami spotykam się na przestrzeni swojej drogi do diety roślinnej. Uważam, że wynika to jedynie z braku podstawowej wiedzy i marnych horyzontów kulinarnych, bo dziś kuchnia wegańska smakuje jak najsmaczniejszy schabowy u mamy czy rozpływający się w ustach torcik czekoladowy, a nawet lepiej.

Opowiem dziś o tym, jak wygląda moja droga, czym zastępuję mięso i nabiał. Od razu chcę też zaznaczyć, że mimo, że mięsa nie jem od ponad 20 lat to proces odstawienia definitywnie wszystkich odzwierzęcych produktów wciąż trwa, ale mogę powiedzieć, że jestem na ostatniej prostej bo ich ilość w mojej diecie to ok. 3% i są to głównie  lody i czekoladowe (niezdrowe) przekąski, wszak nikt nie jest idealny.

Jak to się zaczęło?

Mniej więcej od dwóch dekad nie jem mięsa (nie licząc ryb). Nigdy nie przepadałam za tradycyjną polską kuchnią, a mama moja najlepsza wówczas kucharka tylko wychodziła mi z tym naprzeciw. Nadrabiałam jednak produktami mlecznymi i pochłaniałam mnóstwo maślanek, kefirów i serów, a kawę bez mleka omijałam z daleka! Od ponad 5 lat nie kupuję i nie jem żadnych mlecznych przetworów poza wspomnianymi lodami czy czekoladowymi przekąskami (i to właśnie tu jest ta moja ostatnia prosta). A mała czarna to podstawa mojego bytowania i warunek konieczny!

Czy było mi trudno zrezygnować z nabiału?

Nie odczułam zmiany. Sukcesywnie poszerzałam wegańskie horyzonty kulinarne. Dzięki temu stopniowa pojawiały się „wege” pyszności, nowe przepisy, dania. Najlepsze było w tym to, że stało się to na tyle naturalnie, że tego właściwie nie zauważyłam.  

Zaczęłam poznawać wegańską kuchnię, gotować w domu dokopując się do całej skarbnicy prostych i smacznych przepisów.  Od tego momentu sama robię pasty na kanapki, przyrządzam przepyszne zupy czy dania z soczewicy.  Choć to nie jedyne moje kulinarne szlagiery, ale o tym obiecuję podzielić się kiedy indziej.

Czy nie jem też ryb? Nie jem, bo weganie nie jedzą żadnego mięsa. Po zapoznaniu się z tym jak wygląda przemysłowa hodowla ryb faszerowanych karmą i antybiotykami czy wyławianych z zanieczyszczonych mórz, racjonalność wzięła górę. I dziś nie tęsknie, serio!

Moje wegańskie zapędy wzięły się przede wszystkim z tego, że właściwie cała globalna hodowla zwierząt skrajnie wyczerpuje nie tylko je same, ale też naszą planetę. Choć brzmi to jak frazes, ciągną się za tym poważne fakty. Z kuchnią wegańską czuję się też bardzo smacznie, a produkty wegańskie dostarczają dziś właściwie całą paletę witamin i mikro/makro składników. Mam to potwierdzone wynikami krwi, które od lat są w normie, B12 też.

Obalam najczęstsze mity:

1.Bez mięsa czułbym się słabo.
Nigdy nie poczułam się źle, nie miałam zawrotów głowy, nie czułam się słabo po odstawieniu mięsa, nabiału ani jajek.

2.Veganie nie mają siły na bieganie, bo jedzą tylko sałatę.
Nie jem tylko sałaty, a siły mam tyle, że co dzień pracuje na najwyższych obrotach i śmigam po górach 3 x w tygodniu od 20 lat.

3.Układ pokarmowy człowieka jest stworzony do jedzenia mięsa.
Tak, ale to nie oznacza, że bez mięsa, ten układ przestaje dobrze pracować.

4.Bez mięsa mamy niskie żelazo i możemy nabawić się anemii.
Nie mam anemii, nigdy nie miałam i żelazo też w formie. Znam wiele dziewczyn „normalnych” czyli jedzących mięso, które borykają się z tą chorobą. Sprawa więc nie ma z tym związku pod warunkiem dostarczania zróżnicowanej diety.

5.Mężczyzna powinien jeść mięso, bo nie będzie miał siły.
Mój facet z powodzeniem przeszedł na zieloną stronę mocy i choć zdarza mu się jeść pizzę czy kanapki z serem, w naszej kuchni wegańskiej to on gra przysłowiowe pierwsze skrzypce. Podobnie jak ja śmiga po górach i sporo pracuje. Żyje i ma się dobrze.

Wypisałam też kilka podstawowych produktów jakie prawie ZAWSZE są w moim domu. Stanowią one BAZĘ dla wielu dań i są świetnym zamiennikiem zarówno mięsa, jajek jak i produktów mlecznych.

  1. MLEKO ROŚLINNE – wspaniale zastępuje ciężkostrawne dla naszego żołądka mleko krowie. Do kawy, ciast, zup, deserów, lodów. Moje ulubione to KOKOSOWE. Robię też mleko MIGDAŁOWE jednak trzeba mu poświęcić więcej czasu. Migdały na ok. 10 – 12h najpierw moczę w wodzie, a następnie obieram z łupinki co jest czasochłonne. Następnie przeciskam przez WYCISKARKĘ WOLNOOBROTOWĄ.
  2. AWOKADO – używam jako masła, ale też wrzucam do pesto z makaronem, sałatek, blenduję z płatkami i innymi dodatkami na śniadanie.
  3. MAKARON Z PSZENICY DURUM – łatwo dostępny we wszystkich już chyba sklepach i nie zawiera jajek. Pszenica durum jest wartościowsza niż zwykła i makaron z niej zrobiony ma niższy indeks glikemiczny.
  4. CIECIERZYCA / SOCZEWICA – zrobisz  z niej przepyszne dania obiadowe oraz wiele past warzywnych. Zastępują mięso zarówno pod kątem białka jak i sytości. 
  5. TOFU – choć jest to produkt wysoko przetworzony ma duże ilości białka i smacznie komponuje się zarówno w zupach, sałatkach jak i w daniach typu dahl zastępując sery. Do wyboru: wędzone, naturalne, marynowane (za tym ostatnim osobiście nie przepadam).
  6. WEGAŃSKIE JAJA – to mój skrót myślowy, ale jest tu ziarno prawdy. Chodzi o wodę z cieciorki czyli AQUAFAB. Po jej ubiciu tworzy się gęsta piana doskonale zastępująca ubite białko kurze. Ubita trzepaczką woda jest też idealną bazą do wegańskiego majonezu i innych dipów, a nawet pieczenia bezy.
  7. ORZECHY - sycą, smakują i dostarczają dobrych tłuszczy. Dodaje je do salatek, obiadów typu dahl czy makaronów, śniadań, jem jako przekąskę i robię z nich mleko (migdały). 

Jak ułatwić sobie drogę przejścia na zieloną stroną mocy?

Być może zastanawiasz się jak to ogarnąć i od czego zacząć? Dla jednych ta droga może okazać się dłuższa, dla innych krótka. To też zależy od naszych codziennych przyzwyczajeń. Jeśli na co dzień jesz sporo mięsa, serów, jajek to naturalnie proces będzie dłuższy, ale gwarantuję, że każdy jest w stanie zniwelować ilość odzwierzęcych produktów i mówienia „ja bym nie mógł” jest tym samym co powiedzenie „nie da się, bo nie”.

Co Ci pomoże?

  1. Weganizm to nie tylko kuchnia roślinna, ale cały styl życia. Ważne aby zrozumieć ogólnoświatowe kwestie z tym związane i poznanie samej idei – tej współczesnej, która tłumaczy, dlaczego warto przejść na zieloną stronę mocy. Polecam na początek książkę Szymona Hołowni „Boskie Zwierzęta”, która świetnie i bez skrajności przytacza argumenty m.in. dlaczego warto zmniejszyć ilość mięsa w diecie.
  2. Złap zajawkę i kup książkę z przepisami vege i ciekawymi historiami, np. Jadłonomia, Vegenerata bieg przez kuchnię. To na pewno zainspiruje Cię do „wegowania”.
  3. Zacznij zielone eksperymenty w kuchni, rozbudź swoją wyobraźnię. Wakacje są idealne na wprowadzanie zmian.
  4. Wkręć to rodzinę, faceta, dzieci! Pokaż im, że nie samym serem człowiek żyje ;)
  5. Odwiedź wegańskie restauracje i zaurocz się smakiem. Polecam sprawdzone we Wrocławiu: Nalanda przy Placu Kościuszki 12, VEGA w Rynku 27a, Ahimsa przy św. Antoniego 23.