Dlaczego nigdy więcej nie kupię tych kosmetyków?

  • 22 Aug 2019
  • Dodane przez Marzena Michalec
  • Zdrowie

Zrobiłam audyt swoich kosmetyków i domowych detergentów. I jestem w szoku bo jak się okazało niestety większość była testowana na zwierzętach! Zaczynam to zmieniać! Czy to oznacza, że wyrzucę wszystko co mam obecnie na śmietnik? Nie. Więcej już ich zwyczajnie nie kupię i podzielę się nazwami tych produktów z Tobą mając nadzieję, że dotrzymasz mi w tym postanowieniu kroku. I nie będzie to trudne, bo jak się okazuje „zielonych firm” wychodzących naprzeciw świadomym klientom przybywa i to zarówno jeśli chodzi o kosmetyki jak i detergenty. Te ostatnie zresztą można z powodzeniem zastąpić tymi „domowej roboty”.

Ale ustalmy na początku, co mam na myśli pisząc zielona firma? Po pierwsze nie testuje na zwierzętach, nie handluje z Chinami, używa w miarę możliwości naturalnych składów np. bez okrytych złą sławą parabenów (skład kosmetyków to też temat na osobny wpis), nie używa składników odzwierzęcych (jest więc odpowiednia dla wegan i oznaczona symbole VS), jest zaangażowana w optymalizację procesu produkcyjnego ograniczając emisje dwutlenku węgla, zużycie wody, używa opakowań z recyklingu i biodegradowalnych materiałów. To taki można powiedzieć z grubsza „full pakiet”.

Kubeł zimnej wody!

Po jednym z moich wpisów na Facebooku gdzie napisałam, że lubię kulki brązujące z Avon, jedna z moich czytelniczek wytknęła mi: że to są kosmetyki testowane na zwierzętach! I słusznie, bo jak się okazało, Avon mimo że wybiela się oświadczeniem, że nie testuje to sprzedając swoje kosmetyki w Chinach nie dotrzymuje już słowa. Dlaczego? Tamtejsze prawo niestety nakazuje wszystkim importerom przeprowadzać testy i to się dzieje naprawdę na wielką skalę. Wniosek? Już więcej nie kupię.


Kolejnym zwrotnym momentem było spotkanie Ewy Lusiak na Dolnośląskim Festiwalu Biegów Górskich. Miałyśmy okazję zamienić słowo i pogadać nie tylko o naszych startach ale o „wege” jedzeniu (chwaląc fakt, że pojawił się tam foodrack z pysznym wegańskim jedzeniem) i „wege” kosmetykach.

Ewa opowiedziała mi trochę o swojej pracy w firmie kosmetycznej KNEIPP (tu link do ich strony => http://www.kneipp.pl/) w której przywiązuje się dużą uwagę do ekologii i szacunku do zwierząt. Ich produkty nie są testowane na zwierzętach i nie zawierają składników odzwierzęcych. A do takich należą co pewnie Cię zdziwi, m. in.:

  • keratyna

  • kolagen

  • ambra

  • piżmo

  • cywet

  • lanolina

  • gliceryna (choć już bardzo rzadko)

  • chitozan

  • kwas stearynowy

  • jedwab

  • witamina A

Ewa opowiedział mi że jej firma zmodernizowała całą linię produkcyjną pod kątem emisji dwutlenku węgla oraz oszczędności energii, a ich najnowsze opakowania wykonane są z trzciny cukrowej, etykiety z mineralnego papieru tzw. stone - paper. Nie używają także drzewa, kwasów i wybielaczy. A butelki żeli pod prysznic to rPET, więc nadają się  w 100% do recyklingu. Życzę sobie, nam, światu i zwierzętom, aby wszyscy producenci kosmetyków (i nie tylko) mieli taką kompleksową eko - politykę, a przy tym tworzyli cieszące zmysły produkty. Bo jak się okazuje – da się.

To oczywiście nie jedyna marka, która może pochwalić się takimi rozwiązaniami. Wegańskich, ekologicznych producentów jest sporo, coraz więcej i super, że idzie za tym świadomość samych kupujących, którzy zaczynają czytać etykiety, dopytywać i zmieniać swoje nawyki zakupowe, wymuszając ogromne w skali zmiany!
Wśród polskich marek w dobrą stronę idą np. Zielone laboratorium, Yope, Green Pharmacy.

Ekologiczne to nie zawsze znaczy wegańskie?

Nie każdy z kosmetyków z ekologicznych upraw czyli BIO jest wegański. I nie każdy wegański produkt jest BIO. Co oznacza dokładnie symbol BIO i czym się różni od tych produktów BIO nie będących, napiszę w kolejnym wpisie. Bo inaczej wyjdzie nam z aktualnego tekstu galimatias ;)



Czego już na pewno nie kupię, a używałam od lat?

ŚRODKI CZYSTOŚCI: CIF, DOMESTOS, Vanish, AJAX.
KOSMETYKI: podkład, cienie do powiek, tusz do rzęs i szampon od L’OREAL, róż do policzków REVLON, wspomniane już kulki od AVON wraz z bazą, płyn micelarny GARNIER, REXONA antyperspirant i jeszcze by się coś znalazło.

Na czerwonej liście producentów nieprzerwanie testujących na zwierzętach swoje produkty, są słynne koncerny: Reckitt Benckiser (np. Vanish), Johnson & Johnson, Procter & Gamble (pasty Colgate, Domestos). Ich przewagą jest produkcja globalna, wielu marek i co ciekawe powstają w ich ramach „wegańskie odprysk” ze znakiem VS). Kupowanie wegańskich kosmetyków od firm testujących na zwierzętach przy okazji produkcji innych swoich marek zostawiam każdemu z osobna do przemyślenia.

Zdarza się też tak, że dany producent deklaruje że nie testuje, a robi to, ale w białych rękawiczkach. Chodzi tu o zakup poszczególnych składników np. z Azji, które są wcześniej testowane na zwierzętach. Sprawa jak widzisz nie jest więc jednoznaczna i kryje w sobie wiele niedopowiedzeń więc trzeba być czujnym jeśli oczywiście widzisz w tym sens, a mam nadzieję, że tak.

Na co więc zwracać uwagę?

Na oznakowania na opakowaniach i składy na etykietach. Umówmy się – trzeba im zaufać. Choć niestety nie dają one 100% gwarancji. Dlaczego? Przede wszystkim nie ma nadrzędnej organizacji sprawdzającej rzetelność firm na przestrzeni czasu i ich deklaracji oraz ujednoliconych przepisów prawnych. Trzeba więc mieć nadzieję, że jeśli już ktoś deklaruje i używa symboli cruelty free czy VS to jest to prawdą. Zapewne, gdyby takie fałszowanie faktów wyszło na jaw, firma zakończyłaby swoją działalność skandalem, więc samo w sobie jest to przestrogą aby jednak przestrzegać deklaracji jakie podaje się do wiadomości publicznej.



Certyfikaty można uzyskać od kilku firm/organizacji, które rozpromowały swój znak cruelty free i prężnie działają na rzecz ochrony zwierząt. Ta największa to amerykańska organizacja PETA. Aby jednak uzyskać znak jakości od PETA trzeba zapłacić i to sporo. Dla mniejszych firm, może okazać się to kwota zaporowa. Powyżej popularne oznaczenia w tym znaczek PETA czyli charakterystyczny zając z różowymi uszami w kształcie serca oraz inne powszechnie używane w Polsce i zagranicą.

Gdzie znaleźć aktualizowaną listę firm testujących lub nie produkty na zwierzętach?
Na stronie PETA znajdziesz wyszukiwarkę => http://features.peta.org/cruelty-free-company-search/index.aspx

Jak nie być w swoich wyborach hipokrytą?

Nie chodzi o to, aby wytknąć komuś przykładowo: że z jednej strony ktoś nie używa kosmetyków testowanych na zwierzętach, a z drugiej nosi buty ze skóry. Chodzi o to, aby docenić chęci i sukcesywne zmiany każdego z nas! Żyjemy w konsumpcyjnym świecie od narodzin więc aby nauczyć się inaczej żyć, znaleźć w tym wszystkim kompromis, zaufać przede wszystkim tej zmianie i mieć świadomość że ma to sens, to wymaga to czasu.

    Uważam, że sukces przynoszą małe kroki i zmiany ewolucyjne, a nie rewolucyjne. Jeśli chcieć żyć nie krzywdząc żadnych istot na tej ziemi powinniśmy przykładowo zrezygnować z noszenia wszelkiej galanterii, posiadania zwierząt w domu, wreszcie przestać jeść miód, banany czy nawet pić wino i przestać przyjmować leki czy witaminy w pigułkach! To oczywiście tylko niektóre kwestie bo takich jest cała lista o których pewnie nie masz pojęcia, ale...wszystko zależy od tego gdzie postawisz sobie swoją granicę. Uważam, że już niewielkie zmiany czynią dużo dobrego. I nawet ta najmniejsza zmiana zbliża nas do lepszego jutra.