Próba wysiłkowa - test dla aktywnych

  • 12 Oct 2016
  • Dodane przez Marzena Michalec
  • Zdrowie

Jak pracuje Twoje serce podczas wysiłku? Jaki jest twój stopień wytrenowania i czy oby na pewno nie masz przeciwwskazań by biegać?

Choć zdarza mi się biegać z zegarkiem, który ma opcje mierzenia mojego tętna, to przyznam, że rzadko kiedy skupiam na tym uwagę. Ale pamiętam, że kiedy po raz pierwszy wybrałam się na spinning rowerowy tam trener kazał co rusz przekraczać coraz wyższy poziom tętna. Miałam wówczas wrażenie, że każdy z ćwiczących na sali wchodził na wyznaczoną strefę swojego tętna po kilku chwilach, a ja machałam, machałam, coraz szybciej, a mimo to tętno było wyjątkowo uparte, a ja siłą rzeczy coraz bardziej zmęczona. Dlaczego tak? Czy to dobrze, czy źle?

Wszelkie wątpliwości rozwiała próba wysiłkowa czyli EKG wysiłkowe serca, którą postanowiłam wykonać w zaprzyjaźnionym Szpitalu św. Wojciecha w Poznaniu pod czujnym okiem dr. n med. Pawła Niedźwieckiego. Jej koszt to 150 zł, ale dla wszystkich zawodniczek biegu kobiet w Poznaniu cena jest o 50% niższa! Warto więc z tego skorzystać, ale najpierw dowiedzmy się jak przebiega takie badanie?

Na czym polega próba wysiłkowa?

To nieinwazyjny test, który obrazuje pisząc ogólnie prace serca, jego wydolność i wysokość tętna na poszczególnych etapach wykonywanego wysiłku.

Badanie przeprowadza się na bieżni mechanicznej (obowiązuje strój i obuwie sportowe). Wcześniej dr Niedźwiecki przeprowadził krótki wywiad na temat ogólnego stanu zdrowia. Chwilę po tym, zaczęło się podłączanie elektrod do ciała: z przodu i z tyłu mniej więcej na wysokości klaki piersiowej.

Próba rozpoczyna się od zbadania ciśnienia tętniczego w stanie spoczynku i to u mnie wyniosło „na dzień dobry” 110/60 mmHG. Czyli niskie, ale w normie.

Po wejściu na bieżnię (przyznam, że taka plastikowa opcja biegania jest mi kompletnie obca) zaczęło się! Na początek spacer, po chwili trucht, następnie szybciej i…najszybciej! Całe badanie trwało ok. 13 minut. Dr Niedźwiecki bacznie obserwował monitor i mierzył co chwilę ciśnienie. Pytał także o skalę zmęczenia od 1 do 10. Ostatnia, najszybsza faza była właśnie tą „10”, kiedy poczułam na plecach strugi potu.

Na poszczególnych etapach wysiłku na monitorze obserwowaliśmy także tętno, czyli siłę uderzeń serca na minutę. Pierwszy etap, przeze mnie nazwany spacerowym, wskazał puls 74HR . Przy kolejnych pułapach wysiłku stosunkowo wolno rósł, aby przy ostatnim 5 etapie wynieść maksymalnie 171HR.

- Zdarzają się tacy pacjenci, którzy już na samym początku jak tylko staną na bieżnię, mają tętno przekraczające 100/min. Już po kilku minutach wysiłku osiągają swój limit tętna  i maksymalne zmęczenie – wspominał dr Niedźwiecki.

Co to oznacza? Słabe wytrenowanie. Zwyczajnie takie serce musi pracować z większą intensywnością, aby dotlenić organizm w czasie wysiłku i doprowadzić krew do wszystkich komórek. Przeciętnie ludzkie serce bije z prędkością 60–70 uderzeń na minutę. Z ogólnych informacji naukowych wynika, że jest zaprogramowane na 3 miliardy uderzeń. Ale zatem czy osoby z przyśpieszonym pulsem żyją krócej? Badania naukowe nie są w tej kwestii jednoznaczne. Ciekawostką jest, że najniższe spoczynkowe, niepatologiczne (bo wynikające z wytrenowania) tętno odnotowano u wyczynowego kolarza szosowego, wynosiło 27 uderzeń na minutę![1}

PRZYPISY:

1. http://www.topendsports.com/testing/records/heart-rate.htm

O kondycji układu krążenia i o tym, jak często bije serce, decyduje styl życia, dieta, obciążenie chorobami cywilizacyjnymi.

Moje wyniki okazały się być modelowe, co rozwiało moją wątpliwość wolno rosnącego tętna podczas rowerowego spinningu. Serce pracowało bez zarzutów  w odpowiedzi na zadawany wysiłek. Nie wystąpiły bóle w klatce piersiowej, nie zauważono arytmii.

Nic tylko biegać i rozwijać dzięki temu mięsień sercowy, aby pracował jeszcze efektywniej.