Pogadajmy o dzieciach kochanie

  • 19 Apr 2017
  • Dodane przez Marzena Michalec
  • Zdrowie

Ile lat ma? 30. To niech pamięta, rodzić! Takim „miłym” akcentem ostatnio pożegnał moją przyjaciółkę Agatę pan ginekolog po wizycie kontrolnej. Ta bezosobowa forma rodem z czasów PRL-u – zawsze będzie wywoływać u mnie uśmiech na twarzy.

Kilka dni wcześniej z kolei ja odwiedziłam towarzysząc mojej babci, miłą doktor endokrynolożkę.  Zapytałam ją przy okazji, czy może wypisać  mi skierowanie na badania tarczycy. Zapytała czy planuje dzieci. Na to ja – nie planuje. Jak to? Nie będzie pani mieć dzieci  - odpowiedziała zdziwiona. Na co ja ostentacyjnie - no nie.

Nie wiem dlaczego, ale lekarzom jak widać zależy na rodzeniu. Może mają tajny układ z ZUS? Ale bliżej mi jednak do stwierdzenia, że mieć dzieci to jednak wciąż pewna norma społeczna, zwłaszcza w Polsce. A ja jednak wciąż póki co poza tym schematem i nawet czasami sama się temu dziwię „gdzie ja się uchowałam” pośród coraz liczniej rodzących koleżanek, publikujących co chwile swoje mikro pociechy w social media.

Kochanie, pogadajmy o dzieciach

Wcześniej byłam w związku, gdzie presja macierzyństwa delikatnie dawała mi się we znaki. Kiedy  z moim ówczesnym partnerem w rozmowie zaczął  przewijać się „ten wątek”, ja jak zwykle musiałam wyrazić dobitnie swój bezkompromisowy punkt widzenia. I pewnie dlatego między innymi, nie było nam ostatecznie na wspólnej drodze.

Dziś jestem już dojrzalsza i zdaje sobie sprawę, że bycie w związku to przede wszystkim szczera rozmowa, poznawanie swoich potrzeb, także podejmowanie dyskusji o macierzyństwie, która staje się dla mnie już dużo mniej newralgiczna niż kiedyś.

Wyczytałam ostatnio na portalu kobiety.org,o pewnych badaniach naukowych, które dowodzą, że osoby,  szczerze rozmawiające na temat seksu oraz otwarcie komunikują swoje potrzeby i oczekiwania wobec drugiej połowy, mają większe szanse na stworzenie szczęśliwego związku niż nieśmiali. Trudno się z tym nie zgodzić.

No dobra, ale co z tymi dziećmi?

Zapytałam ostatnio Rudiego, jak to będzie jak będziemy już poczciwymi  seniorami? Przecież nasz „bieg”, nie będzie trwał wiecznie, a dynamika życia zamieni się w dużo większą, życiową stabilizacje. Widzę to doskonale po naszych rodzicach, zwłaszcza po mojej mamie, która ostatnio zachorowała. Mój świat zaczął się kręcić w dużym stopniu także wokół niej.  Pomoc dzieci okazuje się w takim wypadku bezcenna. A patrzeć jak mama zdrowieje w oczach i dochodzi do siebie dla nas wszystkich nas bezcenna. Kto ogarnąłby temat lepiej niż ja z bratem? Hm nie wiem…

Być może tu i teraz niewiele z nas  patrzy na macierzyństwo przez pryzmat pomocy na stare lata, to jednak na własnym przykładzie widzę, jak te kwestie stają się ważne.  

Będziemy adoptować swoich przyjaciół?

Wszystko wskazuje na to, że będziemy tworzyć wspólnoty nie tylko na poziomie więzów krwi. Ten trend opisała ciekawie Zuzanna Skalska, analityk trendów, autorka książek: „Trendbook 2017/18 towards 2015”. Skalska jest przekonana , że w ciągu najbliższych lat zmieni się prawo i będziemy mogli adoptować swoich przyjaciół.  Okazuje się, że w obliczu problemów, częściej możemy polegać na przyjacielu niż na rodzinie w myśl powiedzenia, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu.  Przyjaciele, co podkreśla Skalska, znają nas często lepiej i są przy nas, wtedy kiedy ich potrzebujemy. Dlatego w niedalekiej przyszłości będziemy chcieli, aby to oni decydowali choćby w sprawie naszego leczenia, a nie „bliscy”, których zdarza się, że nie widujemy latami. Trudno i mi się z tym nie zgodzić.

Czy dzieci są nam potrzebne?

To kontrowersyjne pytanie i zapewne większość z nas odpowie na nie twierdząco. Ale gdyby się zastanowić to i tacy by się znaleźli, którzy nie czują żadnej pustki, nie będąc rodzicem.  W naszym życiu faktycznie wiele się dzieje. Razem z Rudim  odkrywamy coraz to kolejne pokłady wzajemnej inspiracji. Czy więc kiedyś tą inspiracją będzie dla nas macierzyństwo? Kiedyś, bez zająknięcia odpowiedziałabym, „nigdy w życiu”. Dziś już w tak radykalnych stwierdzeniach jestem ostrożna. Kochamy się, uprawiamy seks, poza tym wiem, że Rudi, to ten, na którego mogę liczyć zawsze i wszędzie. Więc? Czas pokaże…

W naszej kulturze, bycie najpierw żoną, następnie matką, to był wszechobecny „ must have” i kapitał, który miał pracować na nas wtedy, kiedy starsi rodzice opadną z sił.

Nawet jeśli nasze mamy i babcie nie czuły potrzeby rodzicielstwa  w wieku średnio 20-stu lat, to schemat rodziny był tak głęboko zakorzeniony, że nikt nie śmiał nawet pytać: czy na pewno teraz tego chce? I czy na pewno z nim chce?

Ostatnio nawet zaczęłam zgłębiać temat dotyczący płodności, jak to działa, co może „nie zadziałać” i dlaczego.  Ciekawe kwestie przy tej okazji znalazłam w artykule:  Antykoncepcja hormonalna, a planowanie rodziny. Kiedy odstawić, aby przywrócić płodność? Może i Tobie jakkolwiek się przyda, bo sprawa wiadomo bardzo ważna i dotyczy ponad 40% kobiet na świecie! Artykuł wyjaśnia jak zachowuje się nasze ciało reagując na tabletkę, a także podaje  dane % ciąż oparte na badaniach naukowych po odstawieniu antykoncepcji hormonalnej.

Czas więc pokaże jak potoczy się nasze dalsze życie. Grunt, aby  żadna z decyzji nie była podyktowana presją, przymusem, czy była odpowiedzą na kulturalne zaszłości czy obecne trendy, chyba, że jest nam z nimi po drodze.