Morsowanie, jak zacząć?

ndz., 11/29/2020 - 16:13

Mam więcej energii, nie choruję, czuję ekstazę i przypływ endorfin. To tylko niektóre opinie morsów, którzy w  kąpielach w zimnej wodzie odnajdują zdrowotny sens! Cieszę się że i ja do nich dołączyłam.

Jeśli na samą myśl o wejściu do lodowatej wody masz ciarki, sądzę, że po przeczytaniu tego artykułu zmienisz choć trochę zdanie. O co więc chodzi tak naprawdę w tym morsowaniu i czy oby na pewno jest to dla wszystkich zdrowe?

Morsowanie w strumyku górskim

Zasady zimnych kąpieli wodnych zostały spisane i spraktykowane już wieki temu. Ojcem hydroterapii był Sebastian Kneipp, niemiecki duchowny. Uważał, że zimna woda ma leczniczą moc na nasze ciało. Kojarzysz nazwisko na pewno przez markę naturalnych kosmetyków Kneipp, do których to właśnie on opracował pierwotną, naturalną recepturę w oparciu o 5 filarów zdrowia: wodę, rośliny, zdrowe odżywianie, ruch oraz równowagę. Sebastian Kneipp hołdował zabiegom z wykorzystaniem zimnej, wręcz lodowatej wody, które, dzięki kąpielom w zimnym Dunaju, pomogły mu wyzdrowieć z gruźlicy.

Jeśli miałbym wybrać jedno lekarstwo, byłaby to woda
Sebastian Kneipp

Woda. Jeden z 5 filarów S.Kneippa

Długo przekonywałam się do morsowania. Początkowo sądziłam, że to kompletnie nie dla mnie, ciarki miałam od samego patrzenia na morsujące osoby. Tymczasem zaskoczyło mnie to, że wcale nie jest tak zimno, jak wygląda. Więcej jak zawsze siedzi w naszej głowie niż odczuwa ciało.

Co mnie przekonało do zrobienia tego pierwszego kroku? Koleżanka. Potem poczytałam o niezwykłych właściwościach zimna co jeszcze bardziej zachęciło mnie, aby kontynuować. Zwłaszcza, że nieopodal mojego domu płynie górski, czysty strumień.

Pierwsze zanurzenie w wodzie

Przed wejściem do wody ważne, aby się rozgrzać. Może być to bieganie. Rozbierasz się do bielizny sportowej i wchodzisz pewnym krokiem do wody. Po wejściu do bardzo zimnej wody możesz mieć początkowo trudności z wyregulowaniem oddechu. To normalne. Skup swoje myśli na oddychaniu, tak aby swobodnie zacząć oddychać przeponą. Po kilku chwilach poczujesz delikatne szczypanie na skórze, a ciało zacznie się zaczerwieniać. Zimno stanie się dokuczliwe dopiero po dłuższych chwilach i najszybciej odczujesz to na dłoniach i stopach. Reszta ciała będzie na to obojętna.

Co ciekawe po wyjściu z wody właściwie nie czuję zimna. Faza marznięcia następuję po ok. 5 minutach. Więc tyle mniej więcej mamy czasu na wytarcie się i ubranie.

Wprawione morsy zanurzają się od stóp do głów

Po morsowaniu czuję przypływ energii. Początkowo myślałam, że jestem zmęczona, ale to uczucie w ciągu dnia odeszło. Wchodzenie do zimnej wody nie jest bolesne. To całkiem inny rodzaj doznania, który trzeba poczuć na własnej skórze, aby się przekonać. Ku mojemu zaskoczeniu większe opory mam aby wziąć zimny prysznic w domu niż wejść do wody na zewnątrz. Być może bierze się to stąd, że zimą w domu jest ciepło (u mnie ok. 20 stopni), więc różnica temperatur jest znaczna. W otwartej przestrzeni o tej porze roku różnica powietrza i wody jest znikoma. To wbrew pozorom tylko pomaga.

Co da Ci zimna kąpiel?

Mimo że śpię w sypialni, gdzie jesienią/zimą jest ok. 13 – 14 stopni C (i kompletnie mi to nie przeszkadza) to zimna ogólnie nie lubię. Jak większość z nas. Ale trzeba zdać sobie sprawę, że ogrzewane pomieszczenia i opatulanie się ciepłymi ubraniami nie było przez wieki czymś ogólnie dostępnym. Oznacza to jedno: współcześnie zatracamy naturalną adaptację do zimna. Napiszę więcej. To właśnie w czasie kiedy nasz organizm wystawiany jest na zimno broni się przed nim, wytwarzając masę skomplikowanych ale i dobroczynnych dla organizmu związków chemicznych wspierających nie tylko naszą ogólną odporność. Zmniejsza nawet ryzyko zachorowania na raka czy choroby autoimmunologiczne takie jak np. alzheimer. Reguluje też pracę hormonów, w tym tak ważnej dla nas kobiet, tarczycy.

Mówiąc najprościej i w dużym skrócie zimno stymuluje organizm do wytwarzania całej silnej armii aminokwasów przeciwutleniających budujących (replikujących) nasze zdrowe komórki. A tych co dzień tworzy się w naszym ciele tysiące! Cały proces nowotworzenia jest ogromnym fenomenem organizmu. W czasie wystawiania się na krótkotrwałe zimno, organizm sięga do wyłączonych na co dzień, naturalnych chemiczno - biologicznych mocy. Już po morsowaniu odczujesz  eksplozję hormonów szczęścia i większą energią!

Morsowanie na odchudzanie?

Tak! Po pierwsze poprawia przemianę materii. Po drugie organizm musi się ogrzać, a więc zużyć dodatkową energię, którą pobiera z białej tkanki tłuszczowej. Morsowanie sprzyja więc dobrej formie i wspomaga odchudzanie. Osoby mające więcej tłuszczu odczuwają zimno w nieco mniejszym stopniu niż te, które tłuszczu mają mniej.

Morsowanie, a miesiączka

Nie ma fizjologicznych przeciwskazań, aby zanurzać się w zimnej wodzie podczas okresu. Jeśli oczywiście same nie mamy blokady. No chyba, że miesiączki są bolesne (zakładam jednak, że w takim wypadku ostatnie o czym myślisz, to morsowanie) wówczas mięśnie podbrzusza i macicy się jeszcze bardziej skurczą pod wpływem zimna. Aby zniwelować ból i rozkurczyć mięśnie dobrze działa wyższa temperatura i przykładowo termofor.

Przy morsowaniu z okresem jedyne co możemy zauważyć to mniejsza ilość wydostającej się krwi. Dzieje się tak dlatego, że naczynia krwionośne pod wpływem zimna się skurczają. Oczywiście wszystko wróci do normy.

Nie łącz morsowania z bieganiem!

Wejście do zimnej wody jest energochłonnym procesem. W początkowej fazie całego rytuału organizm zaczyna pracować ze zdwojoną siłą. Dłuższa, męcząca aktywność fizyczna przykładowo bieganie także ogołaca z sił. Zarówno podczas wymagającej aktywności jak i morsowania uruchamiany jest skomplikowany i energochłonny cykl biologiczny. Stąd łączenie jednego z drugim może nadwyrężyć naszą odporność. Morsowanie to nie jacuzzi, które ma działanie rozluźniające i właściwie na naszą biochemię nie ma żadnego wpływu.

Czy brać termos z herbatą?

Nasz organizm powinien ogrzewać się po wyjściu z wody stopniowo od wewnątrz. Sięganie po ciepłą herbatę w trakcie lub tuż po wyjściu jest odradzane. Daj organizmowi chwilę aby sam uporał się termiką. To jest właśnie najcenniejszy, dobroczynny proces! Herbatę wypij po przebraniu się, a najlepiej po dotarciu do domu.

Morsowanie - krok po kroku

  1. Znajdź w swojej okolicy bezpieczny akwen wodny, najlepiej już sprawdzony i odwiedzany przez innych morsów. A jeśli masz szczęście mieszkać nad morzem, nie może być lepiej! Zimowa kąpiel w Bałtyku pośród naturalnych biczy wodnych – fal, to musi być coś pięknego!
  2. Przed pierwszym wejściem do wody, możesz spróbować wziąć zimne prysznice w domu.
  3. Poszukaj towarzystwa. Dla bezpieczeństwa jak i poczucia morsowej wspólnoty.
  4. Rozgrzej się! Pobiegaj, zrób pajacyki.
  5. Wchodź do wody pewnym krokiem.
  6. Przy pierwszym razie nie musisz zanurzać się do szyi, można do piersi. To czas oswojenia się z zimną wodą. W kolejnych próbach podwyższysz sobie poprzeczkę.
  7. Czas spędzony w wodzie nie powinien być dłuższy nić kilka minut. Na początek spróbuj 1-2 min. To bezpieczny czas, aby nie wyziębić organizmu.
  8. Wyznacz sobie dzień na morsowanie raz w tygodniu, a jak się uda, to i częściej.
  9. Zaprawione w boju w morsy, zamaczają też głowę. Ale jeśli tylko się przekonasz do morsowania, zrób to po jakimś czasie.
  10. Nie jedz przed morsowaniem. Odczekaj ok. 2h od ostatniego posiłku.

Niezbędnik do morsowania - lista

  1. ręcznik do wytarcia się po wyjściu z wody
  2. karimata lub ręcznik na jaki wyjdziesz z wody
  3. skarpetki neopronowe – chronią przed zimnem, ale i skaleczeniem, kosztują od 40 zł
  4. termos z herbatą
  5. ciepła czapka i rękawiczki
  6. LUŹNE ubrania! Najlepiej dresy. Na wilgotne ciało trudno będzie założyć przylegające legginsy.
  7. szlafrok, to dobra opcja, która pomoże w przebraniu się.

Przeciwwskazania

  • choroby serca i układu krążenia
  • nadciśnienie
  • choroby nerek i wątroby
  • cukrzyca
  • zaburzenia psychiczne
  • padaczka
  • bolerioza
  • ciąża (indywidualnie)

Mam nadzieję, że dasz się namówić na taką kąpiel jeśli oczywiście nie masz zdrowotnych przeciwskazań. Koniecznie daj znak czy się udało! Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję, że przeczytałaś mój artykuł.

Z biegowym pozdrowieniem, Marzena Michalec - kobieta w biegu.

Komentarze Disqus