Kosmetyczny niezbędnik Oli

  • 01 Aug 2018
  • Dodane przez Marzena Michalec
  • Zdrowie

Gdybym miała pomyśleć co jest najważniejsze dla mnie podczas trenowania latem z pewnością jedna z pierwszych myśli powędrowałaby w stronę… kosmetyków. Ale proszę nie myślcie, że ze mnie jakaś kosmetyczna gadżeciara. Po prostu wiem co mi potrzebne abym trening zapamiętała dobrze i mogła po treningu cieszyć się nadal swoim widokiem w lustrze. Dlatego chciałabym Wam opowiedzieć o moim absolutnym minimum - 5 kosmetyków bez których nie wyobrażam sobie biegania latem.

olastanik.jpg

KREM DO TWARZY I CIAŁA Z FILTREM

Opalenizna na biegaczkę? Uda opalone do połowy, jasny brzuch i krzyżyk od stanika sportowego na plecach. Tak opala się w moim biegowym solarium nad jeziorem Maltańskim, u Ciebie wygląda to podobnie? Bez kremu z filtrem letnie biegowe treningi mogą skończyć się dość nieciekawie dla naszej skóry. Ważną sprawą przy stosowaniu kremów z filtrem przez biegaczki jest to aby nie zapominać o pewnej ważnej części ciała, o której niekoniecznie pamiętamy podczas używania kremu - ja przyznaję się, że zapominam. To dłonie, które latem nastawione są na promieniowanie (przez cały dzień, nie tylko podczas treningu) i to właśnie ich skóra może postarzeć nam się najszybciej gdy nienależycie o nią zadbamy. Dlatego pamiętajmy nie tylko o twarzy, dekolcie i odkrytych ramionach ale też o dłoniach. Dla mnie niezastąpiony jest Balsam Floslek Sun Care. Wysoki filtr sprawia, że czuję się chroniona nie tylko przy upałach ale też w górach gdzie słońce “bierze” niezwykle mocno.

MGIEŁKA DO TWARZY

W upalny dzień nic tak to orzeźwia jak chłodny prysznic. A co jeśli jesteś z dala od takich udogodnień, a temperatura jest znacznie powyżej komfortowej? Z ratunkiem przychodzi nam wtedy mgiełka do twarzy i ciała, którą możemy śmiało wykorzystać jako odświeżenie zamiast ciężkich perfum. Gdy zastosujemy perfumy w upał może zdarzyć się tak, że w naszej fajnej biegowej opaleniźnie nagle pojawi się nieestetyczny kleks. Oprócz walorów czysto zapachowych mgiełka sprawi, że poczujemy orzeźwienie i nawilży skórę. Mój wybór to Orzeźwiająca Mgiełka Zapachowa Ziaja, która dodatkowo tonizuje zmęczoną skórę. Znakomite rozwiązanie gdy byłyśmy aktywne poza domem.

mgielkaziaja.jpg

POMADKA OCHRONNA

Upalny trening uświadomi Ci jak bardzo niezbędna jest to rzecz. Beztroskie długie wybieganie w upale, podczas którego ciągle będziesz czuć suchość w ustach, aż zaczniesz robić to czego najbardziej nie powinnaś - oblizywać wargi aby choć trochę je nawilżyć. W efekcie tego kolejne dni będziesz chodzić ze spieczonymi i popękanymi ustami, a każda z nas wie, że nie jest to przyjemne uczucie, no i nie wygląda zachęcająco. Piszę to z autopsji,  bo jest to problem, który niestety dotyczy mnie bardzo często. No chyba, że przed bieganiem (i w trakcie z 2 razy) zastosuję pomadkę nawilżającą. Jest na tyle mała, że zmieści się w kieszonce spodenek czy spódniczki biegowej i zawsze mogę ją mieć przy sobie na treningu. Mam 2 które stosuję zamiennie - pomadkę Nivea Classic lub Neutrogena.

ŻEL/KREM PRZECIW OTARCIOM

Udo o udo, udo o spodenki, ręka o korpus - przypomnij sobie miejsce gdzie Tobie tworzą się najczęściej obtarcia podczas biegania w upale i jaki dyskomfort to powoduje. U mnie posmarowanie wnętrza ud i spodu ramion na zawsze zostało wpisane na listę obowiązkowych czynności przed wyjściem na trening w upał. Nie zapominam o tym zwłaszcza, że często biegam z samym staniku sportowym co niestety pogłębia problem tarcia ramion o boki korpusu. Po testowaniu różnych specyfików od zwykłej wazeliny czy maści pośladkowej ;) po profesjonalne preparaty - zostałam przy jednej marce. Balsam przeciw obtarciom Sportbalm sprawdził się dla mnie najlepiej bo nie dość, że jest wodoodporrny podczas wysiłku, to ma właściwości antybakteryjne i łagodzi podrażnienia. Nie wyobrażam już sobie maratonu bez solidnego smarowania :) Warto też go polecić Waszym usportowionym drugim połówkom, bo przeciwko obtartym sutkom, czy obtarciom od siodełka sprawdza się znakomicie.

kremnaotarcia.jpg

CHUSTECZKI NAWILŻAJĄCE

Dochodzimy do pewnej rzeczy, którą uważam za absolutny niezbędnik w torbie na zawody. Wrzucam ją zaraz po butach i staniku biegowym. Nie wyobrażam sobie zawodów w upale bez chusteczek nawilżających. Kto nigdy nie poczuł spływającej do oczu słonej brei ten wielki szczęściarz. Mnie to szczęście niestety omija. Chusteczki Marion o zapachu green tea (niecierpię morskich i cytrusowych, choć to kwestia gustu) to moja pierwsza broń na wszędobylską na mojej twarzy sól. Fajne są też od Cleanic dodatkowo antybakteryjne i chłodzące. Uratowały mi mój look po wielu startach w zawodach, gdzie nie zawsze jest możliwość skorzystania z pryszniców.

Ciekawe czy i Wy macie jakieś swoje kosmetyczne niezbędniki. Moje już znacie. Te 5 produktów kosmetycznych, które Wam opisałam sprawi, że trening w upale przejdzie bardziej komfortowo, a my nie będziemy musiały się obawiać o swoją urodę biegaczki, no i może  jeszcze mniej o nasz pobiegowy “aromat”.