Kiedy choroba cię zaskakuje...

  • 24 May 2017
  • Dodane przez Marzena Michalec
  • Zdrowie

Wczoraj byłam z moją mamą w szpitalu po odbiór kolejnej dawki leku, który ratuje jej życie. Wszystko zaczęło się niespodziewanie w styczniu. Pierwsza diagnoza wstrząsnęła całą moją rodziną. Usłyszeliśmy wówczas, że nie wiadomo, czy mama dożyje następnego dnia. Bieżące problemy rozmyły się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki i pojawiły nowe – te o najwyższym statusie  bo związanym z życiem. Dziś mama na szczęście ma się dobrze, wierzę głęboko, że najgorsze chwile już za nami. Zanim jednak tak się stało, żyliśmy wszyscy w niepewności. Okazało się, że jedyną skuteczną pomocą jest lek Harvoni - refundowany, ale tylko dla niewielkiej grupy pacjentów tych najbardziej potrzebujących, z uwagi na wysoką cenę i brak pieniędzy w NFZ.

W moim szpitalu lek będzie dostępny dopiero w lipcu – powiedziała nam pani doktor – W lipcu? Nie ma jakiejś innej możliwości otrzymania leku?  - dopytałam. – Możecie skorzystać np. z fundacji „Prometeusz”, która zajmuje się zbiórkami na leczenia lub zakupić lek – wytłumaczyłam lekarka. – Ile on kosztuje? – dopytywałam. – Ok. 70 tys. miesięcznie,
 a kuracja powinna trwać min. trzy.

Załamałam ręce i zaczęłyśmy poszukiwać rozwiązania i sposobu zorganizowania leku. 210 tys. zł za trzy opakowania tabletek! To była dla nas kompletna abstrakcja! Po głowie chodziły mi różne rozwiązania, nawet zorganizowanie biegu…Udało się jednak otrzymać refundację leku „dla wybranych”. Od kwietnia mama przyjmuje lek – niczym nie wyróżniające się opakowanie 28 tabletek, które kazałam jej – żartując -  trzymać w sejfie, bo są obecnie cenniejsze niż złoto!

To niestety dowód na to, że w chwilach nagłej choroby, nie możemy czuć się pewni. Służba zdrowia kuleje, NFZ nie ma kasy, a lobby farmaceutyczne wykorzystuje swoje „szanse”
i winduje kwoty za leki ratujące życie. Ciekawa jestem ile osób, nie ma możliwości skorzystać z szansy, by być zdrowym, być żyć! Aż boję się myśleć.

Z Iwoną Brożyną poznałam się jakiś czas temu. Była ubiegłoroczną uczestniczką biegu kobiet w Świdnicy wraz z córką. Spodobała jej się impreza na tyle, że zaproponowała mi współpracę. No i najważniejsze, że wkręciła się w bieganie, stając się prawdziwą motywatorką dla całego swojego zespołu. Iwona od 20 lat pracuje w Banku Zachodnim przy ul. Placu 1000-lecia Państwa Polskiego 1. Przypomniało mi się, że też kiedyś pracowałam w tym samym banku. To niesamowite! Ja i bank, a jednak, był taki epizod! W każdym razie Iwona zapytała mnie czy nie zechciałabym zapoznać się z Onkopolisą i napisać na swoim blogu o ubezpieczeniu na wypadek zachorowania na raka. Temat faktycznie wydał mi się od razu  spójny z ideą mojego projektu i uznałam, że warto się z nim zapoznać. Kiedy się poznawałyśmy z Iwoną, nie wiedziałam, że moja mama zachoruje. I choć w jej przypadku nie jest to rak, moja decyzja o napisaniu kilku słów o Onkopolisie nabiera dla mnie samej jeszcze większego sensu, niż kiedyś.

Jako kraj, mamy jeszcze dużo do nadrobienia. Dlaczego o tym pisze? Bo profilaktyka kuleje, a wszystko dlatego, że nie mamy świadomości, aby troszczyć się o swoje zdrowie.  Staram się „wyłapywać” nowinki ze świata medycznego, aby być na bieżąco, od czasu do czasu rozmawiam przy okazji pisania artykułów o zdrowiu z samymi doktorami. Ostatnio przykładowo na spotkaniu z profesor Alicją Chybicką, kierownik Katedry i Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej Akademii Medycznej we Wrocławiu,  usłyszałam, że w przyszłym roku na raka zachoruje 180 tys. nowych osób. Nie mogłam w to uwierzyć, a jednak, to się zadzieje naprawdę. Ostatnio także dr Paweł Pyka, chirurg – onkolog, na naszym wrocławskim spotkaniu także potwierdził, że ma coraz więcej młodych pacjentek, nawet po 20 roku życia…

Zawsze będę powtarzać, że naszą jedyną najskuteczniejszą bronią jest świadomość i profilaktyka. Zbierając te dane, patrząc na nagły przypadek mojej mamy, także moją historię z nowotworem, należy wyciągać wnioski i bronić się. Co nam pozostało?

Jedną z metod w moim obecnym przekonaniu jest właśnie Onkopolisa, która może zabezpieczyć nas finansowo na wypadek choroby.. Nie będę się rozpisywać długo jak to działa, zwrócę uwagę tylko na kilka faktów, a o resztę możesz zapytać na stoisku Banku Zachodniego WBK podczas naszej niedzielnej imprezy – biegu kobiet w Świdnicy. Iwona wraz ze swoją drużyną: Asią, Anią, Natalią,  i Agnieszką – staną też na starcie. Trzymaj za nie kciuki, bo dla większości z nich to debiut w zawodach biegowych!

Więcej informacji online tu: ONKOPOLISA:

Dodam dla motywacji, że dla pierwszych 50 pań, które zdecydują się porozmawiać na temat Onkopolisy i finalnie zdecydują się ubezpieczyć – czekają piękne torby sportowe! A dla kolejnych 50 - opaski na telefon, idealne do biegania. Taka decyzja oczywiście musi być przemyślana, a gadżety to tylko dodatek do całości. Sama zdecydujesz, przemyślisz. Niemniej warto wiedzieć, że taka opcja jest dostępna i tyle.

Naszła mnie jeszcze jedna refleksja. Jakoś łatwiej wychodzi nam ubezpieczanie samochodu czy domu, a zdrowie? Dziwne prawda? Uczmy się  profilaktyki na różne sposoby.