Jak przeżyłam biegi kobiet?

  • 07 May 2017
  • Dodane przez Marzena Michalec
  • Motywacja

Aby zmierzyć mój poziom adrenaliny jaki pojawia się przed każdą imprezą - Bieg Kobiet Zawsze Pier(w)si, można pomnożyć ją razy ilość uczestniczek, które stają na starcie biegu kobiet. Czuję się odpowiedzialna za każdą babkę z osobna, nie chcę nikogo zawieść, chcę to po prostu zrobić na 100%, najlepiej jak potrafię.

Kwiecień był jednym z tych szalonych miesięcy, kiedy wzięłam udział w aż trzech biegach kobiet. W roli uczestniczki pojechałam na krótki wypad do Walencji w ramach inspiracji, chwilę potem już jako organizatorka, przyszedł czas na Wrocław, a tydzień później Gdynia. Przeżyłam cały wachlarz emocji: od chwil pełnych stresu, po zadowolenie i radość, które bezdyskusyjnie wygrały ostatecznie z tym pierwszym.

Organizacja wydarzeń, które mają już coraz większy zasięg i w których bierze udział coraz większa liczba osób, jest niesamowitym wyzwaniem logistycznym. Tak naprawdę kooperujesz z mnóstwem podmiotów, a ostatecznie tylko Ty jesteś z tego rozliczana na finale. To największy „ciężar” tych przedsięwzięć, które jak napisałam na wstępie, znaczą dla mnie naprawdę wiele. Tylko dzięki zaufanym ludziom, na których wiem, że mogę polegać, ta siła ciążenia i presja nie są w stanie zawładnąć moją głową.

Choć za mną dopiero dwa biegi z łącznie sześciu jakie odbędą się w tym roku, mam pewne osobiste przemyślenia.  Przede wszystkim byłam obserwatorem pewnego dzieła i zdałam sobie sprawę jak ważny dla wielu pań może być start w tych różowych imprezach! Ważny bo debiutancki, ważny, bo zadedykowany mamie, która ma raka piersi,  ważny bo wygrałam walkę o życie, ważny bo zaszczepił pasję do aktywności… Takich historii jest naprawdę wiele. Wszystkie wzruszające i wyjątkowe. 

I choć w moich słowach pewnie nie brzmi to obiektywnie, to jednak moje zdanie jest pokryte faktami – słowami startujących pań. To udowadnia właśnie, że to co robię ma sens. Dziękuję za to.  
Biegi Kobiet to dla mnie także możliwości spotkania się z uczestniczkami na żywo. Jest chwila na porozmawianie, zrobienie sobie wspólnego zdjęcia, miłego przywitania w uścisku. Często słyszę: "jesteś dla mnie inspiracją". A to naprawdę działa w dwie strony!  Wierz mi lub nie, ale po takich chwilach latam jak nakręcona przez kolejne długie tygodnie!

Przede mną przygotowania do biegu w Świdnicy. Potem Łódź – miejsce nowe, ale przecież zawsze musi być ten pierwszy raz. W październiku fala emocji znów sięgnie zenitu: Poznań i plan organizacji biegu kobiet w Warszawie. Sporo wyzwań, po drodze oczywiście jeszcze inne moje aktywności, ale co tam! Póki mój ukochany Rudi nadąża za swoją kobietą w biegu, czuję się na siłach aby w tym tempie biec dalej.

Do zobaczenia!