Fala kobiet (i ja) - Walencja 2017

  • 09 Apr 2017
  • Dodane przez Marzena Michalec
  • Podróże

Różowa fala kobiet zalała dziś ulice hiszpańskiej Walencji. To jednak dopiero początek, bo w tym roku Carrera de la Mujer 2017 – wyścig kobiet, odbędzie się jeszcze w 7 miastach z finałem w Barcelonie, gdzie dla chętnych przewidziano rekordową ilość pakietów bo aż 30 tysięcy! Niesamowite!

Istne szaleństwo, niesamowita energia i biegowa solidarność kobiet, dziś w Walencji! 15 tysięcy zawodniczek wystartowało po raz trzynasty, aby pobiec dla zdrowych piersi. Bieg był także gestem sprzeciwu dla przemocy wobec kobiet, czego symbolem były 24 różowe balony puszczone w górę tuż przed startem ku pamięci 24 ofiar tylko z  tego roku.  

Już w grudniu, kiedy przygotowywałam artykuł BIEG KOBIET w CAŁEJ EUROPIE, zaplanowałam, że odwiedzę właśnie Walencję. To pierwsze miasto z ośmiu, gdzie odbywa się przez cały rok cykl imprez Carrera de la Mujer 2017 i to od ponad dekady. 

Pakiet startowy  można było zakupić za 10,80 euro i co ciekawe zapisy, trwają jedynie miesiąc przed każdą imprezą. W tym roku chętnych było o 1000 więcej niż w roku ubiegłym, a po tym co tu zobaczyłam, zapewne na tym ta ilość nie poprzestanie.

Dwa dni wcześniej można było odbierać pakiety startowe z koszulką i nr startowym. W pakiecie było także kilka giftów spożywczych. Na numerach startowych każda z nas dodatkowo miała napisany numer 016. Początkowo myślałam, że sprytnie szybko zapisałam się na bieg, stąd tak niski numer, jednak chwilę potem zobaczyłam, że takie same numery ma każda zawodniczka. 016 – to numer alarmowy, dla osób których dotyka przemoc. 

Punkt 9.00 w okolicach portu, fala babek w różowych koszulkach wystartowała w pierwszych promieniach słońca.  Dla samych kibiców takie zjawisko na ulicach miasta musiało być  także wyjątkowym widokiem.  Kibicowali z okien, wyszli na ulice.

50 faworytek wystartowało na kilka chwil przed całą resztą. Najszybsza z nich wykręciła czas na dystansie 7, 400 km – 25:30! Z kolei najstarszą zawodniczką była 83 – latka!

Przez pierwsze 2 kilometry bieg przypominał raczej spacer „szybkim krokiem”, ale absolutnie nikomu to nie przeszkadzało. To jak zresztą podkreślali organizatorzy bieg nie po życiówkę,  a dla solidarności no i trudno się z tym nie zgodzić.  Być może dlatego biegi kobiet cieszą się tu tak ogromnym zainteresowaniem.  Trasa zaczyna się w okolicach portu, głównymi ulicami miasta, przez bulwar nadmorski z metą.  

Hiszpanki nie lubią medali

Rzutem na taśmę otrzymałam medal. Nie chcąc czekać w długiej kolejce po niego tuż po biegu, wróciłam za jakiś czas i odebrałam swoją pamiątkę. Jedno jednak mnie bardzo zaintrygowało. Panie wogóle nie były zainteresowane medalami!

Odniosłam wrażenie, że bardziej zależy im na kosmetyku do niego dodawanym. Naprawdę mało która z pań, zakładała go sobie na szyje, tymczasem u nas w Polsce z medalem, wiele z nas nie rozstaje się na długo po imprezie. No, ale co kraj to i obyczaj. Na Majorce z kolei, gdzie biegłam dokładnie rok temu w biegu kobiet, medalem był wisiorek z logo imprezy.

Z Walencji przywiozę mnóstwo słońca dla Was, także nowych inspiracji i rozdam każdej z osobna na naszych, rodzimych biegach kobiet „Zawsze Pier(w)si”. Która jeszcze nie zapisana, zapraszam => ZAPISY BIEG KOBIET ZAWSZE PIER(W)SI 2017. Dziewczyny, babskie bieganie jest naprawdę EXTRA i ma w sobie niesamowitą moc!