Czym dla nich jest bieganie?

  • 20 Oct 2017
  • Dodane przez Marzena Michalec
  • Motywacja

Bohaterkami tego tekstu są trzy dziewczyny takie jak Ty. Biegaczki, które nie zdobywają olimpijskich laurów, ale każda z nich jest na swój sposób mistrzynią. Tak - nie boimy się tego słowa, bo prawdziwe mistrzostwo zaczyna się także wtedy gdy pomimo przeciwności jakie spotykamy każdego dnia, zakładamy biegowe buty i bez względu na pogodę wychodzimy pobiegać. Nasze bohaterki - Ewa, Ania i Agnieszka to ambasadorki, które pobiegną  w Warszawie w barwach - ANITA TEAM.

Dlaczego Anita? Anita Since 1886 to partner tytularny - Bieg kobiet Anita  Zawsze Pier(w)si i producent wysokiej klasy staników sportowych (ale nie tylko).

Anita Since 1886 wspiera działania Amazonek, włącza się na całym świecie w akcje poświęcone profilaktyce przeciwko nowotworom piersi i zachęca  do aktywności. W szeregach Anita nie mogło zabraknąć kilku pań, które swoim bieganiem pokazują, że w kobiecej grupie drzemie prawdziwa siła i nieodkryte pokłady motywacji. Poznajcie ANITA TEAM!

Od jak dawna biegacie, czy był ktoś kto zaraził Was swoją pasją czy zaczęłyście same, tak po prostu, spontanicznie?

EWA: Biegam od niedawna, bo mój pierwszy bieg miał miejsce cztery lata temu. Był to bieg charytatywny. O biegu dowiedziałam się od koleżanki. Pomyślałam wtedy, że takie pomaganie przez bieganie to fajna sprawa i warto spróbować. Ten bieg to właściwie był bardziej spacer, ale na tyle udany, że przygoda trwa nadal.

ANIA: Biegam od wiosny tego roku. A wymusił to na mnie pies, z wrodzonym ADHD. Zaczęłyśmy chodzić na dogtrekkingi i chciałam zajmować wysokie lokaty (nie, nadal ich nie zajmuję ). Później Ewa zaczęła mnie zachęcać do biegów ulicznych i zaciągać na treningi. Teraz ma za swoje i biedna człapie ze mną na końcu stawki (śmiech).

AGNIESZKA: Biegać zaczęłam wiosną 2016. Na początku był to po prostu dodatkowy sposób na walkę z dodatkowymi kilogramami po trzeciej ciąży. Rewolucję biegową w naszym domu zaczął mąż, który zaczął biegać a ja chciałam go wspierać i dodatkowo motywować. Początki były bardzo trudne bo obydwoje zaczynaliśmy od zera ale z każdym tygodniem było coraz lepiej a po pewnym czasie bieganie stało się rodzinną pasją.

Jakie były wasze początki, co było najtrudniejszego w stawianiu pierwszych biegowych kroków?

EWA: Na początku najtrudniej było mi pokonać kompleksy i ubrać strój biegowy. Początkowo w mojej biegowej szafie dominował kolor czarny. Długo nie potrafiłam tego zmienić. Tak naprawdę pomogły mi starty w barwach Anita Team w Biegach Kobiet.Przełamałam lęki, pokonałam kompleksy.A jeśli chodzi o treningi to od początku największą trudność sprawiają mi treningi szybkości. Chyba boję się szybkiego biegania :-P. Jednak mimo trudności jaką sprawiają mi te jednostki treningowe chętnie wplatam je do swojego planu.

ANIA: Według mnie ja ciągle jestem na początku mojej biegowej drogi. Bez żadnego przekłamania muszę powiedzieć, że przez  lata byłam wzorcowym „couch potato”, niestety jakbym nie chciała, nie uda się tego nadrobić w pół roku, rok, czy nawet dwa. Z drugiej strony, należę do tych, którzy uwielbiają się porywać z motyką na słońce. Więc najtrudniejsze było i nadal jest dla mnie mierzenie sił na zamiary. I z racji mojej pracy i innych obowiązków utrzymanie systematyczności (utrzymanie (SIC!) chciałam powiedzieć wprowadzenie systematyczności w treningach).

AGNIESZKA: Zaczynałam od zupełnego zera. Nie byłam w stanie pokonać truchtem pięciuset metrów. Dodatkowo trójka małych dzieci w domu, powodowały że trudno było znaleźć motywację, czas i siłę do treningów. Bardzo wspierał mnie mąż, który po prostu mówił: idź ja zajmę się wszystkim.

Po za tym starałam się wplatać ruch w codzienną aktywność. Kiedy starsze córki były w przedszkolu maszerowałam z synem w wózku a z czasem marsze zmieniły się w trucht. Kiedy syn zasypiał w wózku robiłam trening na siłowni plenerowej. Z czasem moja forma rosła, kilogramy spadały a po jakimś czasie okazało się że 5 km biegu to czysta zabawa. Mijały miesiące a bieganie stało się nie tylko sposobem na walkę z nadwagą ale przede wszystkim aktywnością która mnie relaksuje i pozwala zbudować silne ciało i spokojny umysł.

Jak znalazłyście się w teamie Anita?

EWA: W moim przypadku przygoda z Anita Team zaczęła się tak naprawdę jeszcze przed Biegiem Kobiet we Wrocławiu. Prowadziłam spotkania biegowe, podczas których zainteresowane panie mogły poznać trasę biegu oraz potrenować wspólnie. Zaczerpnąć odrobinę inspiracji i motywacji. Nadal spotykam się z biegaczkami chętnymi na wspólne treningi. I tak od Biegu Kobiet we Wrocławiu wspieram najwytrwalsze uczestniczki naszych różowych imprez.

Przynależność do Anita Team działa na mnie motywująco i inspirująco. Staram się wspierać i motywować inne dziewczyny zarówno podczas naszych spotkań jak i na biegach. Zdarza się, że widząc chcące się poddać osoby na trasie biegu sama zwalniam i towarzyszę takiej osobie do mety. Wspierając ją podczas pokonywania kolejnych kilometrów. Uzyskany czas ma dla mnie mniejsze znaczenie. Dużo większą satysfakcję daje mi świadomość, że pomogłam komuś osiągnąć cel.

ANIA: To wszystko sprawka Ewy, no i stanika Anity, który jest mega wygodny.

AGNIESZKA: Kobieta w biegu organizowała konkurs na Facebooku w którym wzięłam udział i zostałam zaproszona do Teamu w ramach nagrody.

Czy przynależność do teamu działa na Was motywująco, wspieracie się wzajemnie?

EWA: Najlepiej znaleźć sobie grupę biegających i do nich dołączyć (najlepiej do nas :-D ).
Dobrze jest na początku zacząć od marszobiegów stopniowo wydłużając dystans i przechodząc powoli do truchtu a następnie do biegu ciągłego. Trzeba pamiętać, że nie tempo jest najważniejsze, ale sam fakt naszej aktywności. Nie należy się przejmować tym, że zaczynając nie jesteśmy w stanie przebiec więcej niż kilometr. Wszystko przyjdzie z czasem. Każdy z nas biega inne dystanse w innym tempie. A to nie czas na mecie czyni z nas biegaczy, a serce jakie wkładamy w naszą pasję i treningi.

ANIA: W moim przypadku przynależność do teamu działa bardzo motywująco. Lubię mieć poczucie, że należę do jakiegoś „community”, a jeśli to „community” jest powiązane z tak szczytną ideą, jak promowanie profilaktyki i wspieranie kobiet, które muszą stawiać czoła chorobie, to motywuje mnie podwójnie.

AGNIESZKA: Uwielbiam biegające kobiety. Niezależnie czy są to wytrawne doświadczone biegaczki czy dziewczyny które dopiero zaczynają swoją przygodę z bieganiem zawsze niesamowicie inspiruje mnie każda z osobna i wszystkie razem. Jesteśmy różne, mamy odmienne cele, zainteresowania, aspiracje, a kiedy spotykamy się na biegach łączy nas pasja i to jest piękne. W niedzielnym biegu będzie łączyć nas jeszcze cel jakim jest promocja profilaktyki raka piersi. Dla mnie to osobiście ważny temat gdyż jestem w wysokiej grupie ryzyka. Dlatego właśnie z radością będę częścią Teamu Anita Anita. będę wspierać ideę biegu najlepiej jak potrafię.

Jakie macie plany startowe w przyszłym sezonie?

EWA: Plany na następny sezon oczywiście już są. Będę dwa najważniejsze dla mnie starty: maraton i chciałabym spełnić swoje takie marzenie biegowe i pokonać dystans ultra. Do tego chciałabym wrócić na kilka tras biegów górskich, które szczególnie mnie urzekły. No i oczywiście Biegi Kobiet Zawsze Pier(w)si!  

ANIA: Zapisałam się właśnie na Rzeźniczka. Bardziej niż na biegi ulicznie ciągnie mnie w góry, więc plan jest taki, aby wystartować we wszystkich Dogtrekkingach Pucharu Polski i być w pierwszej dziesiątce. Na pewno Festiwal Biegów Górskich w Lądku Zdrój no i w kolejnym roku musi być Łemkowyna Ultra Trail. W międzyczasie Biegi Kobiet, to się rozumie samo przez się. Mam nadzieję, że czasu wystarczy na dużo więcej, bo w naszym biegowym świecie dzieje się i dużo i często.

AGNIESZKA: Z pewnością wiosnę otworzę Półmaratonem w Warszawie z apetytem na poprawę wyniku z tego roku. Lubię też małe kameralne biegi z dobrą energią więc na pewno będę na bieżąco biegać piątki i dyszki w takich właśnie biegach. Co przyniesie rok? Zobaczymy. Jestem mama trójki dzieci i to one są numerem jeden. Jeśli wszystko ułoży się pomyślne i uda mi się solidnie przygotować to być może jesienią pobiegnę swój pierwszy maraton.

Co byście poradziły kobietom, które dopiero zaczynają przygodę z bieganiem?

EWA:
Najlepiej znaleźć sobie grupę biegających i do nich dołączyć (najlepiej do nas :-D ).
Dobrze jest na początku zacząć od marszobiegów stopniowo wydłużając dystans i przechodząc powoli do truchtu a następnie do biegu ciągłego. Trzeba pamiętać, że nie tempo jest najważniejsze, ale sam fakt naszej aktywności. Nie należy się przejmować tym, że zaczynając nie jesteśmy w stanie przebiec więcej niż kilometr. Wszystko przyjdzie z czasem. Każdy z nas biega inne dystanse w innym tempie. A to nie czas na mecie czyni z nas biegaczy a serce jakie wkładamy w naszą pasję i treningi.

ANIA: Robić swoje, biec do przodu, zawsze z podniesioną głową. A dla tych, które się boją, niech pamiętają, że ostatni zawsze dostają największe brawa.

AGNIESZKA: Zawsze radzę początkującym aby nie chciały od razu biegać maratonów i nie skupiały się tylko na tym co pokazuje aplikacja do biegania. Tempo, dystans to wszystko przychodzi z czasem. Na początku najważniejsze to poznać swoje ciało, jego reakcję na wysiłek i stopniowo przyzwyczajać je do kolejnych wyzwań sportowych. Oczywiście bardzo ważna jest rozgrzewka przed i rozciąganie po treningu. Jeśli macie możliwość stawiajcie też na inne aktywności: basen, rower, joga...wszystko to wzmacnia nasze ciało i pomaga osiągać lepsze wyniki biegowe. Dlatego cieszcie się  różnorodną aktywnością  sportową znajdujcie w tym przyjemność, a cala reszta przyjdzie niejako przy okazji.

Każda z nich jest inna, ale łączy je wspólna pasja. I to jest w tym wszystkim najważniejsze i najpiękniejsze – sport, który łączy, a nie dzieli. Pasja, która wyznacza wciąż nowe cele i powoduje, że czujemy się spełnione nie tylko zawodowo bądź też jako matki czy żony, ale jesteśmy po prostu szczęśliwe jako kobiety. I o to właśnie chodzi w Anita Team gdzie Twoja kobiecość nabiera żywych kolorów, a Twoje ambicje, plany i marzenia wykraczają daleko poza cztery kąty swojego mieszkania.     

Powodzenia i do zobaczenia podczas wspólnych wyzwań!