Ciałolubność - mit i kit?

  • 18 Mar 2018
  • Dodane przez Marzena Michalec
  • Motywacja

Miliony kobiet na świecie podążają za trendami bycia piękną, nieskazitelną, szczupłą, więc też szczęśliwą, a przynajmniej takie jest założenie. Sama ostatnio złapałam się na tym, że robiąc selfie na treningu powstrzymałam się z jego publikacją w sieci, bo byłam na nim całkowicie sauté. Ale dziś, bez zająknięcia je wrzucam! Bo obie mordeczki uważam za śliczne - no make up, full smile :)

Ostatnio zrobiło się głośno o projekcie fotografki, Dominiki Cudy pt. Fake Off. I’m perfect! Jedną z bohaterek jej zdjęć jest Kasia Bigos, trenerka fitness i instruktorka pole dance, która 4 tygodnie przed zrobieniem sesji została mamą, co widoczne jest na zdjęciu, a czego sama nie miała zamiaru ukrywać pisząc na swoim Instagramie oraz blogu:

Czemu nie ukryłam ciała pod luźnym ciuchem, czekając aż wrócę do dawnej formy? Bo bym was zwyczajnie oszukała i dołożyła cegiełkę do rozpędzonej i tak już machiny wyidealizowanego przez media świata bycia zawsze „perfect”.Nie chcę być idealna, chcę być sobą, dobrą, normalną mamą – z za dużym, workowatym brzuchem, który wynosił przez 9 miesięcy ukochane dziecko. Z ciałem, które w mękach wydało jej małe, niedotlenione ciałko na świat. Są na świecie ważniejsze sprawy niż idealna figura, zwłaszcza kiedy decydujemy się na dziecko, a wraz z nim na ogromne zmiany w głowie, ciele i sercu. Mój przekaz w tej kampanii jest prosty i jasny – mamuśki dajmy sobie czas!

 

Założeniem sesji, było pokazanie kobiet tuż po urodzeniu dziecka bez upiększeń, bez photoshop’a czyli 100% prawdy. Odważny gest jak na nasze czasy, ale jak bardzo potrzebny. Potrzebny, aby być dowodem dla tysięcy kobiet, które „biczują się”, za swój niedoskonały wygląd. Uważam, że to bardzo fajny gest, który mam nadzieję pomoże wielu z nas odnaleźć właściwą drogę.

Kolejny przykład, choć jest ich wiele. Szwedzka modelka Arvida Byström z końcem roku wzięła udział w kampanii promującej buty Adidas. Na zdjęciach ma owłosione łydki, które mają być manifestem przeciwko pozornej doskonałości wśród kobiet. Modelka przyznaje, że spotkała ją ogromna fala hejtu i niezrozumienia, także wśród kobiet – kobiety kobietom zgotowały ten los? Niestety trochę tak.


Ciałolubność to fikcja?

Polubienie swojego ciała to dla wielu kobiet droga. Też miałam epizod permanentnego odchudzania się kiedy byłam nastolatką. Nie akceptowałam swoich „grubych ud” i wytoczyłam im walkę. Skończyło się to zatrzymaniem miesiączki i wychudzeniem. Na szczęście uwolniłam się od tej obsesji, choć trwało to dobrych kilka lat. W obliczu pięknych babek, które świecą idealnymi pośladkami na prawo i lewo w sieci, trudno jest powstrzymać się od refleksji: jestem gruba i brzydka. Ale chwileczkę! Większość zdjęć to magia światła, doskonałego make – up, sztabu specjalistów, a nawet UWAGA – powrotu formy sprzed ciąży, jeszcze podczas ciąży (!!!) – bo panie rodzą „na zamówienie” wcześniaki! Kobieta bowiem najbardziej puchnie i tyje w ostatnim miesiącu. Aby przerwać ten proces, nie dorobić się rozstępów na całe życie, kobiety rozwiązują ciążę wcześniej. Nie wiem jaka jest skala tego zjawiska, te informacje przeczytałam w artykule dziennikarki Marty Jarosz, z dziennik.pl – pt. Samoakceptacja to fikcja? Na Instagramie (i nie tylko) trwa obsesja płaskiego brzucha tuż po ciąży

Nasza świadomość to najcenniejszy filtr!

Ale do tego wiele z nas musi zwyczajnie dojrzeć. Iza Świderska, bohaterka akcji Poznaj się bliżej, którą organizowałam wspólnie z Anitą – producentem biustonoszy, napisała że od zawsze kochała swoje ciało. Punktem zwrotnym były trzy ciąże. „Oberwały” najbardziej jak sama przyznaje jej piersi i brzuch.

Postanowiła jednak, że weźmie się za siebie. Zaczęła biegać, ćwiczyć, startuje też w zawodach sportowych. W pewnym momencie zauważyła, że poprawa jej sylwetki staje się jakby efektem ubocznym, a nie celem samym w sobie. – Przede wszystkim po latach pracy w domu i opiece nad dziećmi, czas kiedy biegam jest przysłowiową chwilą tylko dla mnie. Zaczynam poświęcać sobie więcej czasu i co najważniejsze teraz spokojnie mogę znowu powiedzieć, że mam wspaniałe ciało, pomimo wieku i tego, że nadal nie jest idealne – mówi Iza.

Świat skrajności – jak się w nim odnaleźć?

Nie dać się zwariować i rozmawiać ze sobą szczerze. Wiem, że można uznać to za trywializm, ale nic co radykalne i skrajne nigdy nie jest dobre. Ostatnio trochę na ten temat rozmawiałyśmy z Olą Peisert – moją siostrzaną duszą, też biegaczką z porządnymi wynikami sportowymi. Ola bez ogródek powtarza, że nie ma ciała typowej biegaczki, a jednak odnosi sukcesy!

Śmiejemy się nawet wspólnie, że wygląda jak ludzik z reklamy opon Michelin, choć oczywiście to totalnie przejaskrawione porównanie. Grunt, aby mieć do pewnych spraw dystans i w obliczu podkolorowanych zdjęć innych kobiet, dla których jedyną wartością jest „perfekcja”, znaleźć swój zdrowy środek i swoją osobistą i niepowtarzalną idealność.

I tego nam droga Czytelniczko, bardzo życzę!