Antyperspiranty a rak piersi

pt., 11/06/2020 - 11:55

Czy antyperspiranty i dezodoranty jakich na co dzień używamy, mogą mieć wpływ na zachorowanie na raka piersi? Takie teorie od dawna krążą w sieci i mają wielu zwolenników, też wśród naszej społeczności. Postanowiłam więc przyjrzeć się sprawie bliżej, poszukałam informacji naukowych na ten temat i wnioski wydają się być jednoznaczne. 

Antyperspiranty i dezodoranty. Używasz zapewne ty, ja i większość Polek. To coś o czym jeszcze nasze babcie mogły jedynie pomarzyć. Są dostępne na wyciągnięcie ręki abyśmy czuły się świeżo i komfortowo. Składnik jaki został „wywołany do tablicy” znajdujący się w ich składzie to aluminium, pewnie słyszałaś. Szybko tą chemiczną nazwę podłapali producenci, podsuwając nam produkty „BEZ ALUMINIUM”. Przyznasz, że to z automatu każe nam sądzić, że faktycznie skoro na rynku pojawia się wybór „bez” i „z”, wiadomo na jaki się bezpieczniej zdecydować.  

Jak działa antyperspirant? 

Przez zablokowanie, czyli ściągnięcie porów delikatnej skóry pach. Dzieję się to za pomocą glinu, a konkretnie hydratu chlorku glinu. Na opakowaniach ich skład opisany jest: aluminium chlorohydrate. Ta substancja chemiczna zatrzymuje uwalnianie potu i zapobiega w ten sposób mnożenie się bakterii, a w praktyce zwyczajnie nie śmierdzimy.    

Inaczej jednak działa dezodorant. Nie zapobiega on poceniu się, a neutralizuje zapach potu. Używa się do tego z kolei zapachu wraz z glikolem propylenowym. 

Jedna z teorii łączących używanie antyperspirantów z rakiem mówi, że aluminium przez cienką skórę pach, wnika do naszego ciała i pobudza do większej aktywności estrogen czyli jeden z żeńskich hormonów. Największa ilość zachorowań na raka piersi, ma bowiem podłoże hormonozależne, właśnie estrogenowe. To estrogeny „karmią” komórki rakowe w gruczole piersiowym jeśli oczywiście jest go zbyt dużo. Stąd wzięło się przekonanie że obecność także związków imitujących działanie estrogenów, powoduje raka. 

Tymczasem w 2014 na podstawie szerokiej w tym temacie literatury, naukowcy wywnioskowali, że...nie ma związku aluminium z rakiem piersi. Może więc nie chodzi o aluminium? 

Parabeny. To kolejny szumny składnik naszych kosmetyków. Znajdują się one głównie w żelach pod prysznic i szamponach. Odpowiadają za to, aby pojawiła się piana dając namacalne uczucie mycia. W jednym z badań (do  wszystkich na dole artykułu podaje źródło), wywnioskowano, że parabeny wykazują jednak słabe właściwości estrogenne, a w badaniach naukowych nie stwierdzono ostatecznie związku z rakiem piersi. Poza tym dawka parabenów konieczna do zapoczątkowania mutacji w komórkach gruczołu piersiowego musiałaby być znacznie wyższa niż ta wchłaniania w wyniku stosowania sztyftów czy sprejów. 

Jeszcze inna rozpowszechniona plotka głosi, że przez używanie antyperspirantów, nasze ciało nie może wypocić toksyn, które następnie kumulują się w organizmie, podjudzając do namnażania się komórek raka. 

Jak trafnie napisała dr Kristi Funk w swojej książce Piersi. Poradnik dla każdej kobiety, aby móc otrzeć pot z czoła i (i pach) oraz uspokoić nasze zbłąkane myśli, potrzebne są dowody naukowe, badania, porównania, analizy. Tego zadania podjęli się naukowcy w 2002 z Centrum Badań nad Rakiem im. Freuda Hutchinsona w Seattle. Przyjrzeli się 1 600 kobietom z rakiem piersi oraz bez tego nowotworu. W badaniu wzięli też pod uwagę panie które goliły pachy, co mogłoby sugerować większą wrażliwość na potencjalne toksyny i takie, które nie miały takiego zwyczaju. Efekt? Nie stwierdzili żadnego związku między jego występowaniem, a używanymi sztyftami. 

Mam nadzieję, że to cię trochę uspokoi. Ale, domyślam się też, że ogrom informacji jaka do nas dociera, każe poddawać wiele spraw w wątpliwość. To w gruncie sprawy dobrze, zwracając uwagę na wszechobecną indemię czyli lawinowy przepływ fake treści. Pisze o tym na swoim blogu bardzo ciekawie Natalia Hatalska, analityczka trendów. Polecam gorąco jej artykuły i wystąpienia. 

Podam więc jeszcze jeden przykład informacji do jakich się dokopałam. Narodowy Instytut Zdrowia, Amerykańskie Towarzystwo Onkologiczne, Narodowy Instytut Onkologiczny i Agencja Żywności i Leków oficjalnie podają, że nie ma jednoznacznych dowodów łączenia stosowania dezodorantów czy sztyftów z zachorowaniem na raka piersi. 
 
Bardziej dociekliwe z nas, mogłyby jednak powiedzieć rzucając na dowód kolejnymi naukowymi badaniami, że w krajach mniej rozwiniętych, gdzie kobiety używają mniej takich kosmetyków, liczba chorujących na raka piersi jest znacznie mniejsza. Tu jednak ogromne znaczenie ma to co one jedzą i jak żyją. Statystycznie w biedniejszych krajach Azji, faktycznie ilość zachorowań jest mniejsza, ale...to się zmienia, kiedy Azjatki w tym Japonki emigrują do USA. Na temat nagłego wzrostu zachorowania u nich na raka piersi po zamieszkaniu w Stanach, powstało wiele publikacji. Jednogłośnie wypływa z nich jeden przewodni wniosek.  To korelacja liczby chorujących ze zmianą trybu życiu, a przede wszystkim zmianą diety z niskotłuszczowej, na tą bogatą w mięso i tłuszcze. 

Jak sama przetworzona dieta w tym jedzenie mięsa wpływa na ryzyko zachorowania na nowotwory, napiszę osobny tekst. Nie rozumiem dlaczego wciąż tak mało mówi się o tym w kontekście profilaktyki. 

Ostatnia jeszcze rzecz. Być może powinnyśmy skupiać się nie na samych preparatach, ale na kumulacji wszystkich kosmetyków jakie używamy. Bo jak 1 antyperspirant nie wyrządza nam potencjalnie szkody, tak już wielość używanych kosmetyków, w tym takich zawierających estrogeny, co najmniej zastanawia. Do takich należy uwaga...kosmetyk na porost włosów, tzw. wcierka zawierający wyciąg z łożyska! Tak, i ja otwieram buzię szeroko z wrażania w myśl przysłowiu, co to ludzie nie wymyślą. Taki specyfik nazywany jest placentą (z języka ang. placenta to łożysko) i można go kupić w ampułkach. Łożysko kobiece zawiera estrogen, pytanie na które nie znalazłam odpowiedzi jest takie: na ile może on przenikać do organizmu w formie wcierki do włosów i na ile estrogeny z niego są wciąż aktywne? 

Tym artykułem chciałam zwrócić twoją uwagę na jeden z mitów, jaki się pojawia i jednocześnie wyczulić na to, że nie każda prawda, prawdą jest. A przynajmniej wyrażając opinie i dokonując wyborów zakupowych, powinniśmy znaleźć kilka źródeł ją potwierdzających. Nie jest to łatwe, wiem. Nie mam też 100% pewności, czy za dekadę, a może dwie, nie pojawi się badanie naukowe, potwierdzające jednak szkodliwości aluminium...No ale może wtedy my i nasze ciało przez ogólne zanieczyszczenie środowiska, będziemy zwyczajnie znacznie bardziej na to zachorowanie podatne?  

Poza tym, pamiętaj, że producenci szybko podchwytują wszelkie niesprawdzone informacje, aby sprzedać więcej produktów. Większości z nich nie zależy na wyjaśnianiu, dociekaniu, czy coś jest prawdą czy nie, bo po co? Wykorzystują więc nośne hasła, nasz brak czasu na weryfikację i też naszą powszechną naiwności. Bez względu na wszystko, bądźmy czujne i pachnące! 

BIBLIOGRAFIA: 

  1. Piersi. Poradnik dla każdej kobiety – dr Kristi Funk, str. 54 – 57
  2. World Cancer Research Fund International, Breast Cancer Statistics, wcrf.org
  3. journals.elsevier.com/medical-hypotheses
  4. D.K. Mirick, S.Davis, D.B.Thomas, Aniterpsirant Use and the risk of breast cancer, w Journal of the National Cancer Institute, 2002, str. 1578 – 1580.
  5. Critical Reviews in toxicology, 44, 2014, nr 4, s. 1 – 80. 
Komentarze Disqus