Antykoncpecja i rak - co ma wspólnego jedno z drugim?

  • 22 Nov 2016
  • Dodane przez Marzena Michalec
  • Zdrowie

Była taka kumpela u mnie w liceum, która wprowadziła wśród dziewczyn nowy trend: pigułki antykoncepcyjne, które często nazywałyśmy dla śmiechu pigułkami szczęścia. Jedna po drugiej latała do lekarza z wybraną przez siebie nazwą modelu i jak z jabłkami z warzywniaka wychodziła od niego z receptą.

U mnie pigułki miały przede wszystkim poprawić mój stan cery, bo jako nastolatka borykałam się z trądzikiem. Poprosiłam więc lekarza o receptę na tabletki „xxxx” i w trymiga biegłam po kolejne opakowanie do apteki. Cera fakt po kilku miesiącach jak malina, ale samopoczucie…To już inna kwestia. Dlatego na przemian wracałam do nich lub je odrzucałam. Trwało to z jakieś 3 lata. Potem porzuciłam je gdzie pieprz rośnie, bo wyczytałam, że moje piguły podobno szkodliwe i je z rynku wycofali, co dało do myślenia...

Ot taka historia młodej młódki, która piękna być chciała, no i przy okazji nierodna. No bo w takim wieku? Wiadomo nie wypada! Trochę szydzę zanim przejdę do konkretów, ale co prawda, to prawda.

Zanim zdecydowałam się na branie tabletek, lekarz nie podjął żadnych wyjaśnień. Nie chodzi mi, aby pytał po co, bo wiadomo, ale przede wszystkim powinien powiedzieć o skutkach ubocznych tabletek, bo lista jest długa. Nie wspomnę o należytym doborze tabletek do danego organizmu i wykonaniu badań hormonalnych - to zawsze odbywało się  metodą prób i błędów i testowaniem na „żywym organizmie”.

Antykoncepcja a rak piersi?

Na naszym październikowym spotkaniu dr Paweł Pyka, chirurg onkolog zwrócił uwagę na pewną zależność zachorowania na raka piersi, a stosowaniem doustnej antykoncepcji.

Wyniki uzyskane podczas badania Collaborative Group on Hormonal Factors in Breast Cancer w 1996 r.,  wskazują, że tabletka nieznacznie podnosi ryzyko zachorowania na raka piersi (1,25 razy większe niż u kobiet nie stosujących tej metody antykoncepcji) i jest najwyższe u kobiet, które zaczęły antykoncepcję hormonalną jako nastolatki! Wiedziałyście?

Jak działa pigułka „anty”?

Naturalnie produkowane przez kobiecy organizm estrogeny i progesteron wpływają na rozwój i wzrost niektórych nowotworów. Tabletka antykoncepcyjna zawiera syntetyczne odpowiedniki tych hormonów. Stąd podejrzenia, że choć chroni przed niepożądaną ciążą,  może przysparzać kłopotów ze zdrowiem.

Trwają badania związku  między tą szeroko stosowaną na świecie metodą antykoncepcji (sięga po nią blisko 100 mln kobiet!) a rozwojem procesów nowotworowych. Zgodnie z aktualną wiedzą jest coraz więcej danych, że doustna antykoncepcja minimalnie, ale zwiększa ryzyko zachorowania na raka piersi, szyjki macicy i wątroby, choć z drugiej strony redukuje zagrożenie rakiem trzonu macicy, jajnika i jelita grubego. I bądź tu człowieku mądry…Ale idźmy dalej…

Według bibliografii polecanej przed dr Pykę „Rak piersi. Przewodnik dla lekarzy”, dokopałam się do następujących danych. Antykoncepcja hormonalna powoduje niewielki wzrost względnego ryzyka raka piersi – ok. 1,25 raza w porównaniu z paniami, które jej nie stosują. Szacuje się, że wśród 10 tysięcy kobiet stosujących doustną antykoncepcję przez 10 lat może być przyczyną 1,5 zachorowania u kobiet w wieku 20-24 lat i 4,7 w wieku 25-29 lat. Poziom zagrożenia tym nowotworem wraca do normy po 10 latach przerwy w przyjmowaniu hormonów.

Badania ujawniły jeszcze jedna regułę - rak piersi zdiagnozowany u kobiet stosujących ustną antykoncepcję jest zwykle we wcześniejszym stadium niż u kobiet, które nigdy nie stosowały tabletki, co wiąże się prawdopodobnie z częstszymi wizytami u lekarza kobiet stosujących antykoncepcję hormonalną.

Stwierdzono też związek między przyjmowaniem tabletki antykoncepcyjnej (przez co najmniej 5 lat) a wyższym ryzykiem rozwoju raka szyjki macicy. Jednak 3-4 krotne zwiększenie zagrożenia tym  nowotworem może wynikać z faktu, że aktywne seksualnie kobiety łatwo zarażają się wirusem brodawczaka ludzkiego - HPV, który inicjuje proces nowotworowy w szyjce macicy.  Tabletka może ponadto nasilać ryzyko zachorowania na raka wątroby, ale nie zostało to jeszcze poparte wystarczającą liczbą dowodów naukowych.

A jednak są dobre strony hormonalnej antykoncepcji?

Antykoncepcja hormonalna działa profilaktycznie chroniąc w niewielkim stopniu przed rakiem jajnika. Tym skuteczniej im dłużej jest stosowana. Wyniki opublikowanego w 2010 r., międzynarodowego badania prowadzonego na terenie Wielkiej Brytanii, Holandii i Francji (International BRCA1/2 Carrier Cohort Study) wskazują, że w przypadku kobiet mających genetyczne predyspozycje do zachorowania na ten typ nowotworu, po roku stosowania tabletki antykoncepcyjnej zagrożenie chorobą spada o 10-12 proc., po 5 latach o 50 proc. Natomiast w przypadku raka trzonu macicy profilaktyczne skutki ustnej antykoncepcji utrzymują się nawet przez wiele lat po jej ustaniu.

Hormonalna terapia zastępcza – groźna dla zdrowia?

W życiu każdej z nas nastanie ten moment lub być może już nastał, w którym nasze ciało, także samopoczucie zaczyna się zmieniać. I wówczas z pomocą może przyjść medycyna, a konkretnie HTZ.
Hormonalna terapia zastępcza (HTZ) znosi, co prawda, objawy menopauzy (uderzenia gorąca, suchość pochwy, osłabienie struktury kości), ale budzi także wiele obaw związanych z długoterminowymi skutkami jej stosowania (wzrost ryzyka wystąpienia demencji, udaru mózgu, zawału serca i nowotworów). Z tego powodu ostatnio zaleca się kobietom jak najkrótsze stosowanie terapii hormonalnej w minimalnych dawkach, co podkreślił także dr Pyka.

Dowody, chcemy dowodów!

Na świecie wg. badań z 1997 roku, ok. 12% kobiet w wieku 45-64 lat stosowało HTZ. Związek pomiędzy HTZ a rakiem piersi dostrzeżono w połowie lat 90. Badania wykazały wzrost zachorowana o 2,7% na każdy rok jej stosowania. Upowszechnienie wyników badania z 2003 roku: The Milion Women Study w USA spowodowało lawinową rezygnację z tej terapii.

Badanie dowiodło, że stosowanie różnych preparatów hormonalnych ma wpływ na ryzyko rozwoju nowotworów piersi - o 1,7 razy wyższe w porównaniu z tymi, które jej nigdy nie stosowały i zgonu z tego powodu - o 1,2 razy wyższe.  W zależności od typu przyjmowanego preparatu zmieniało się ryzyko zachorowania: dla leków zawierających jedynie estrogen było 1,3 razy większe, dla terapii estrogenowo-progestagenowej 2 razy większe i dla tibolonu (pochodnej estrogenu roślinnego) 1,45 razy większe.

Nie obojętny dla zdrowia okazał się również sposób podania hormonów. Tabletki powodują 1,3 razy wyższe zagrożenie rakiem, plastry - 1,2 razy, implanty estrogenowe najsilniej stymulują proces nowotworowy,  zwiększając 1,7 razy ryzyko zachorowania na raka piersi. Z innych badań wynika, że HTZ nie ma wpływu lub nieco obniża prawdopodobieństwo rozwoju raka trzonu macicy, terapia estrogenowo-progestagenowa zmniejsza ryzyko wystąpienia raka jelita grubego i nie ma wpływu na raka jajnika.

Czynników mających wpływ na zachorowanie na raka piersi moje drogie kobiety w biegu jest wiele. Dziś podjęłam temat dotyczący antykoncpecji doustnej. Wybór zawsze należy do Was. Grunt abyście przed poszczególnymi decyzjami czy to w swojej własnej sprawie czy sprawie Waszych dzieci, miały jak największą wiedzę na powyższy temat.

W kolejnym artykule poruszę kwestie dotyczące macierzyństwa, co ma bezpośredni wpływ także na ryzyko związane z pojawieniem się lub nie, raka piersi.

BIBLIOGRAFIA

Artykuł powstał przy współpracy z dr Pawłem Pyka, chirurgiem onkologiem, ordynatorem oddziału w szpitalu im dra. A. Sokołowskiego w Wałbrzychu,

portalem: onkologia.org.

Dodatkowo korzystałam z literatury: Rak piersi. Praktyczny przewodnik dla lekarz.