Zdecydowałam - maraton zaplanowany!

  • 07 Jan 2018
  • Dodane przez Marzena Michalec
  • Motywacja

Choć mam wielkie obawy jak to będzie, wierzę, że ze wsparciem bliskich mi kobiet dam radę, a właściwe radę DAMY! Długo zastanawiałam się nad tym, jaką imprezę wybrać, aby zadebiutować na królewskim dystansie, którego przez lata tak się bałam. Nie oznacza to jednak, że strachu nie ma, ale czas najwyższy rzucić mu wyzwanie!

Początkowo poszukiwałam imprezy maratońskiej tylko dla kobiet. Wszak taka formuła jest mi bliska, z uwagi na to, że jestem organizatorką biegowego, babskiego poruszenia. Uważam, że w kobiecych zawodach jest coś wyjątkowego, sama doświadczyłam udziału w nich nie tylko w roli organizatorki, ale i uczestniczki. Walencja 2017 i Majorka 2016 na zawsze zostaną w mojej pamięci jako fantastyczna przygoda.

Zagraniczne kobiece maratony

Na liście potencjalnych zagranicznych maratonów kobiecych w jakich mogłabym wziąć udział pojawiła się japońska Osaka, Malezja, Anglia, USA. Napaliłam się początkowo na imprezę w Japonii, jednak już w październiku zapisy były zamknięte. Kwietniowa Malezja z kolei, choć bardzo intrygująca, ale jednak duszna, wilgotna i upalna. Jak na pierwszy raz mogłoby być ciężko, niemniej na pewno będę miała ją na bacznej uwadze w kolejnych latach. Anglia  - tu było już blisko, jednak okazało się, że impreza dubluje się z Österreichischer Frauenlauf – najstarszą w Europie (jeśli nie na świecie) imprezą biegową tylko dla pań, w której udział bierze rekordowa ilość – 35 tysięcy kobiet! 27 maja 2018 więc dawno zaplanowany start tam na 10 km (do wyboru jest też 5km i NW). Więcej zagranicznych imprez dla kobiet znajdziesz TU

USA – tu z kolei odbywa się kilka maratońskich stricte kobiecych imprez, jednak zaczynają się od sierpnia, a przynajmniej ja do takich dotarłam. Łakomy kąsek zwłaszcza, że posiadam aktualną wizę więc kwestie formalne w tym wypadku miałabym z głowy. Ale….

Zdecydowałam!

Będzie po polsku, bardzo lokalnie, kameralnie, blisko mojego domu.  Wszystko to tak naprawdę przez Martę Gulacz, moją biegową kompankę, też kierownika biura zawodów w naszych Biegach Kobiet ANITA Zawsze Pier(w)si na którą zawsze mogę liczyć. Po ostatniej wspólnej przebieżce zaczęła namawiać mnie na start w Sudeckiej Setce. Spokojnie, w ramach tej słynnej już imprezy odbywa się także maraton górski, w którym startuje ok. 250 zawodników. Smaczkiem tej imprezy jest także to, że odbywa się nocą!

Udział w tym maratonie biorą udział ponadto trzy dziewczyny - jak ja i Marta też debiutantki. Naszym wspólnym założeniem jest wsparcie i wspólna motywacja. I tak naprawdę to najbardziej mnie przekonało.

Start odbywa się o 22.00 w Boguszowie Gorcach, małym miasteczku otoczonym zewsząd górami i lasami przez które to prowadzi trasa biegu. Tereny są raczej dobrze mi znane, a sam poziom trudności też jestem w stanie sobie poniekąd wyobrazić. 

Jak będę się przygotowywać?

Mieszkam w Wałbrzychu oddalonym o ok. 10 km od Boguszowa Gorca, co daje mi świetną możliwość oswoić się z górzystym, leśnym terenem. Trasa tego maratonu zahacza zresztą o wałbrzyskie szczyty, które także mam przebiegane. Tak naprawdę uliczne bieganie nigdy nie cieszyło mnie tak bardzo jak bieganie w terenie.  

Ola Peisert moje trenerskie wsparcie rozpisała mi miesięczne plany, które mają pomóc mi przygotować moje ciało i umysł do podjęcia wyzwania. Póki co 3,4 x w tygodniu biegam od 8 do 15 kilometrów, wciąż mobilizując się przy tym do wykonywania ogólnorozwojowych ćwiczeń.  Na pewno wczesną wiosną będę zwiększać kilometraż jednorazowego treningu do 20 i 30, aby oswoić się z dystansem.

Jakie mam założenie?

Na pewno pobije rekord bo to przecież mój pierwszy start i oprócz nieformalnego pokonania 42 kilometrów biegiem na wycieczce w Hiszpanii dwa lata temu, więcej się nie powtórzyło. 
Pisząc wprost nie będę przygotowywać się na łamanie życiówki na określony czas. To będzie moją dalszą drogą jeśli tylko w dobrej formie wytrwam  w nocy z 22 na 23 czerwca.

Trzymajcie kciuki!