Run baby run - to Twój czas!

  • 20 Jun 2018
  • Dodane przez Marzena Michalec
  • Motywacja

Ja – kobieta w biegu, dosłownie i w przenośni dla której podium to czcza mrzonka, ale też i nie cel sam w sobie jeśli chodzi o moje amatorskie bieganie. Jednym słowem da się z tym żyć. Ola Peisert – zawodniczka z 20 – letnim stażem z wieloma znaczącymi zwycięstwami. Bez rywalizacji bieganie nie ma dla niej sensu. Jej największe sukcesy to zajęcie II miejsca OPEN w półmaratonie poznańskim (1:21:50), maraton (03:07:03), 10km (36:41) czy ostatnio debiut ultra (70km!!) z finałem na 1 miejscu OPEN.  Choć w swoich celach jesteśmy tak różne to bieganie połączyło nas na tyle, że dziś wspólnie tworzymy wspaniałe rzeczy z których możemy być dumne! Ale…nie zawsze tak było….

Na Olę natrafiłam w sieci wyszukując trenerów kobiecego biegania. Okazało się, że jest redakcyjnym wsparciem portalu biegologia.pl, który tworzy wspólnie z mężem Tomkiem. Mój projekt kobieta w biegu wówczas raczkował i szukałam pomysłu jak go rozwijać. Postanowiłam zacząć od warsztatów biegowych dla kobiet, które zresztą wspólnie z Olą zorganizowałyśmy. To nasze pierwsze tournée po Polsce pozwoliło nam się poznać i zaprzyjaźnić oraz wspólnie zorganizować pierwsze biegi kobiet. Dźwignęłyśmy pierwsze małe sukcesy, ale i porażki, które napotkałyśmy.  Każda z nas bowiem oprócz wielkiego entuzjazmu do działania, nie miała jednak doświadczenia w organizacji imprez, więc nie było idealnie.

Na jakiś nasze drogi się rozeszły. Zajęłyśmy się rozwijaniem swoich własnych projektów, a Ola też pracą na etacie,  aby po jakimś czasie  znów zacząć wspólnie działać, tym razem ze zdwojoną siłą. 

W międzyczasie obie, choć na odległość przeżywałyśmy porażki i załamania. Ja po kompletnie nieudanej imprezie w Poznaniu, chciałam zapaść się pod ziemią, aby już nigdy nie wracać do organizacji imprez biegowych. Ola z kolei podjęła się wspólnie z Tomkiem zorganizowania maratonu, który okazał się klapą, co skutecznie im obu podcięło skrzydła… Do organizowania imprez biegowych miałyśmy już nigdy nie powrócić, jednak stało się zupełnie inaczej…

Te porażki bez wątpienia nas połączyły. Stwierdziłyśmy, że co nas nie zabije to nas wzmocni i okazało się to prawdą. A, że obie mamy zacięcie i determinacje do działania przetrawiłyśmy to co złe na bezcenne doświadczenie i taką babską, wewnętrzną siłę, czego pokłosiem dziś jest aż 9 wspólnie organizowanych biegowych imprez oraz m.in. narodziny naszej sportowej marki odzieżowej – runbaby.eu

Piszę ten tekst po to, aby udowodnić, że działanie w drużynie, przynosi stokroć więcej możliwości niż jak działasz w pojedynkę. Wymaga to zaufania i też dojrzałości emocjonalnej, aby nie poddać się już na starcie – bo tak przez chwilę było zarówno u mnie jak i u Oli. Miałyśmy sporo szczęścia, że przez przypadek natrafiłyśmy na siebie i nie zrezygnowałyśmy ze wspólnej drogi – mimo wielu przeszkód.

Dziś tworzymy „team” wspierany przez nasze drugie połówki. Spędzamy ze sobą sporo czasu, mimo, że dzieli nas ponad 300 km na trasie Wałbrzych – Poznań. Pracujemy nad wspólnymi projektami, tworzymy, kreujemy, a wszystko to związane jest z bieganiem oraz szeroko pojętą branżą IT.

Przed nami kolejne wyzwania. Jesteśmy przygotowane zarówno na sukcesy, ale i porażki, bo jak powiedziała do mnie kiedyś znajoma – jeśli jesteś otwarta na sukces, musisz być otwarta na porażki no i trudno się z tym nie zgodzić.

Cenie Olę za jej chęci do rozwijania się nie tylko biegowo, ale i biznesowo. To taka babka z którą można zarówno śmiać się i płakać, pracować  i się uczyć, biegać i lenić się oraz gasić „pożary”.

 ola7.jpg

Przed nami kolejne wyzwania, zarówno te biegowe związane z naszymi startami jak i zawodowe. Za moment Ola ponownie wystartuje w maratonie, ja też, choć z zupełnie innego poziomu. Ja debiutantka powalczę o przeżycie, Ola – leci po zwycięstwo.  Chwilę potem znów spotkasz nas na biegach kobiet – przed nami Warszawa, Poznań, Kraków. Będziesz z nami? To Twój czas! Zapisy - > BIEGI KOBIET ANITA ZAWSZE PIER(w)SI 2018